niedziela, 31 sierpnia 2014

Niedziela Dla Włosów- nawilżanie gliceryną


   Jakiś czas temu znalazłam u mnie w domu glicerynę. Wiedziałam, że Włosomaniaczki kładą ją na włosy w celu nawilżenia, ale ja sama nie wiedziałam jak mam się za nią zabrać. Ostatecznie wymyśliłam, że zrobię spray.




1. Znalazłam pustą butelkę po mgiełce z avonu i wlałam do niej (trochę mniej niż połowę) zwykłej wody.

2/3. Do wody dolałam ok. 8ml gliceryny...

4. ...a na koniec jeszcze 5 łyżek oleju lnianego.

5. Zakręciłam buteleczkę i dokładnie wstrząsnęłam, aby wszystkie składniki dobrze ze sobą się połączyły.


   Obficie spryskałam otrzymaną mixturą suche włosy, zwinęłam w koczka i tak chodziłam jakieś 2 godziny. (w ciągu tego czasu ponawiałam tę czynność dwukrotnie, bo widziałam, że włosy domagają się jeszcze)




6. Po tym czasie umyłam jeden raz włosy żelem facelle i na wilgotne nałożyłam maskę Dolce anti-age, pod czepek i ręcznik na 15 minut; co 5 min podgrzewałam turban suszarką.

   Po spłukaniu i wysuszeniu włosów suszarką z letnim nawiewem włosy wyglądały tak:



   Zdjęcie zrobione zaraz po wysuszeniu więc włosy są jeszcze w szoku i puszą się. Na uspokojenie się potrzebują minimum godziny.
   Włosy są rzeczywiście nawilżone, mięsiste, gładkie i lejące. Takiego efektu na moich rozjaśnianych, suchych kłaczkach nie miałam od bardzo dawna. Teraz będę częściej dostarczała im taką dawkę nawilżenia bo bardzo polubiliśmy się z gliceryną. :)





czwartek, 28 sierpnia 2014

Metoda inwersji- po tygodniowej kuracji


Codziennie przez siedem dni nakładałam olej na skalp, robiłam krótki masaż i wisiałam potem 4 minuty z głową w dół. Na początku sobie myślałam, że te kilka minutek zleci momentalnie, ale wisząc ten czas wydawał się dużo dłuższy.

Jakiego oleju używałam?
   Zmieszałam 1:1 oleju rycynowego i vatiki kokosowej

Na podstawkę od filiżanki wylewałam łyżkę zmieszanych olejków, wstawiałam do mikrofalówki na kilkanaście sekund i ciepły olej wcierałam w skórę głowy.

   Przejdźmy do najważniejszego- do efektów:

grzywka: było 21cm jest 22cm

długość. było 52cm jest 53cm    (mierzone od czoła)

Jestem w wielkim szoku! Nie spodziewałam się, że w tydzień urosną o 1cm :) i podchodziłam do tej metody bez przekonania, bo myję włosy z głową do dołu. Skaczę z radości :) moje włosy w miesiąc wyciągają 0,8 w porywach do centymetra. Teraz wiem, że to działa i za 3 tygodnie znowu to powtórzę. Pomiary robiłam kilkakrotnie z różnym zaczesaniem włosów i z innym pochyleniem głowy, ale cały czas wychodziło, że urosły centymetr :) Może dla kogoś nie jest to dużo, ale dla mnie to niemal cud.




środa, 27 sierpnia 2014

Aby włosy rosły jak na drożdżach

   

   
   Ostatnio naszła mnie faza na ostre zapuszczanie włosów. W najbliższym czasie planuję zrobić miesięczną kurację pijąc codziennie koktajl drożdżowy.


   Najważniejsze jest aby drożdże zalać wrzątkiem. 1/3 lub 1/4 kostki zalewamy gorącą wodą lub mlekiem, dokładnie mieszamy do całkowitego rozpuszczenia się drożdży i odstawiamy do ostygnięcia. Po określonym czasie wypijamy wszystko ze smakiem. Można dla zabicia smaku dodać do ostygniętych drożdży kakao, miód, cukier, sok, zmielonego banana itp.
   Jeśli drożdże zaczną się pienić nie wolno ich pić.

 Po takiej kuracji możemy dorobić się nowych baby hair i szybszego wzrostu włosów.

   Kiedyś już piłam drożdże i wyrosło mi po nich dużo bejbików, ale przyspieszenia wzrostu nie było :(
   

czwartek, 21 sierpnia 2014

Metoda inwersji

                                                                    żródło


   Dziewczyny bardzo zachwalają tą metodę przyspieszenia porostu włosow, ale ja podchodzę raczej do niej sceptycznie. W końcu stwierdziłam, że skoro i tak wcieram codziennie coś w skalp, to co mi szkodzi spuścić głowę w dół na 4 minuty.

Na czym ona polega:

   Przez 7 dni należy wcierać w skórę głowy dowolny rozgrzany olejek. Następnie po krótkim masażu, siedząc- opuścić głowę i w tej pozycji wytrzymać 4 minuty. Po 2 godz. można już zmyć olejek. Efektem tygodniowej kuracji może być nawet przyrost w postaci 2,5cm.
   Po zakończeniu wcierania należy zrobić 3 tygodniową przerwę.

Dlaczego to działa?
   Chodzi o poprawienie krążenia krwi, która w tej pozycji szybko napływa i dostaje się w większej ilości do naszej skóry głowy. To powoduje szybszą pracę cebulek i większy wzrost włosów.

   Przeciwwskazaniami do metody inwersji są min: 
ciąża, przepuklina, niskie lub wysokie ciśnienie krwi, niedawno przebyty udar mózgu, serca lub zaburzenia krążenia, jaskra, zapalenie spojówek, siatkówki, uraz rdzenia kręgowego, obrzęk stawów, osteoporoza, złamania i urazy niezabliźnione, zapalenie ucha, otyłość i inne choroby.

Może nie być skuteczna u osób, które myją włosy głową w dół.
Ja też często myję włosy z głową do dołu, ale jeśli nie spróbuję to nie będę wiedziała. Wczoraj mialam swój pierwszy raz z tą metodą i na razie mi się podoba :)
   Po zakończeniu kuracji napiszę o wrażeniach i ewentualnych efektach  

grzywka: 21cm

tył: 52cm



środa, 20 sierpnia 2014

19 miesięcy bez rozjaśniania :]



   Kilka dni temu minęło 19 miesięcy, odkąd nie rozjaśniam włosów. Była to jedna z najlepszych włosowych decyzji w moim życiu. Wcale nie kusi mnie rozjaśnianie. Mam w planach jakąś wcierkę, bo marzy mi się szybszy przyrost.Wydaje mi się, że włosy ostatnio wcale nie rosną :(
   Kolor odrostu to jasny mysi blond. Włosy u nasady są niskoporowate, dlatego są błyszczące, bardziej śliskie, gładsze i cięższe, a myję je często szamponami z SLS. Nigdy nie mierzyłam w centymetrach odrostu, ponieważ w różnych miejscach jest on mniejszy lub większy. (przejście z naturalnych do rozjaśnianych zatuszowałam rozjaśniaczem w sprayu Joanna [ok. 5cm])
Odrost z biegiem czasu trochę się rozjaśnił, a po związaniu w koński ogon- tylko kitka jest rozjaśniana.
   Kiedy włosy są mokre lub przetłuszczone, odrost jest dużo ciemniejszy niż reszta włosów.



                                                     w domu- suche



w domu- mokre


w domu- naolejowane


na zewnątrz


na zewnątrz


na zewnątrz z góry

   Na tym zdjęciu widać mój mysi blond i żółtko rozjaśniane. 

   Niestety moje włosy rosną baaaardzo powoli, nie próbowałam jeszcze kozieradki i ona pewnie wpadnie niedługo w moje ręce.

wtorek, 19 sierpnia 2014

Recenzja maski do włosów Biovax do włosów suchych i zniszczonych



   Dzisiaj trochę o masce do włosów Biovax, która stała się moim ulubionym kosmetykiem do odżywiania. Nie zamierzam się nad nią dużo rozwodzić, bo takich recenzji jest już do groma; chcę tylko wyrazić moja opinię i odczucia podczas stosowania oraz wypisać efekty jakie zauważyłam po jej zastosowaniu.







250ml/13.99zł


Moja opinia:




   Bardzo, bardzo dobra maska. Trzymam ją po myciu pod czepkiem i ręcznikiem nie mniej niż 30 minut -nawet do 2 godzin i juz w trakcie spłukiwania włosy są nieziemsko gładkie. Po wysuszeniu jest po prostu efekt WOW. Włosy są dociążone, miękkie, pełne objętości, lejące, nie puszą się i broń boże nie stronkują i nie zbijają w kolonie. Położona od połowy odrostu po końce, nie powoduje przylizu i przychlastu. Stosuję ją 2-3 razy w tygodniu zamiennie z innymi maskami. Na drugi dzień wyglądają jeszcze lepiej, niestety przy skalpie zazwyczaj wymagają już mycia, ale jednak gdy nie myję wtedy włosów to je związuję. Kitka jest wygładzona, a jednocześnie ma objętość i fajny kształt. 
   Co do pojemności to mogłaby być trochę większa. Zapach bardzo fajny, budyniowy. Cena też nie jest jakaś wygórowana, bo można często trafić na promocję i dorwać ją taniej. Cieszę się, że te maski są juz dostępne w drogerii Natura, bo wcześniej mogłam ją kupić tylko w aptece. Fajnie, że producent dorzuca czepek i serum do przetestowania.

   Bardzo polecam i na pewno sama jeszcze nie raz ją kupię.







środa, 13 sierpnia 2014

Szampon i maska z proteinami mlecznymi do włosów suchych i zniszczonych- Joanna



  Zacznę od szamponu, nad którym nie będę za wiele się rozpisywała. Szampon jak szampon, dobrze oczyszcza i bardzo się pieni. Jest strasznie wydajny, lepiej pachnie niż maska, ma lekko perłowy kolor i jak dla mnie odpowiednią konsystencję. Stosowany kilka myć pod rząd obciąża trochę włosy. Butelka posiada pompkę, która ułatwia dozowanie.




Od producenta:
- łagodnie oczyszcza włosy i skórę głowy
- włosy gładsze i milsze w dotyku
- sprężyste i bardziej lśniące

   Nie mogę się za bardzo odnieść do tego, bo zawsze po myciu używam jakiejś maski czy odżywki i to im zawdzięczam uzyskaną gładkość czy sprężystość. Podsumowując mogę powiedzieć, że jest dobry, stosując go zamiennie co kilka myć z innym szamponem spisuje się spoko- warto wypróbować.
   1000ml/ok. 13zł






   Z maską bardzo się polubiłam przez gęstą, woskową konsystencję. Zapach sztuczny i chemiczny, ale dało się wytrzymać. Po użyciu włosy były delikatniejsze, gładsze, lepiej się układały i rozczesywały, a po wysuszeniu były pełne objętości i długo utrzymywały kształt. Nie powodowała elektryzowania i obciążania włosów.




Od producenta:
- włosy intensywnie odżywione i nawilżone
- miękkie, gładsze i bardziej błyszczące
- dobrze się rozczesują i układają




   Mimo składu niezbyt ciekawego- silikony, proteiny daleko, sprawdza się świetnie. Nakładam pod czepek na ok. godzinę lub krócej, ale wtedy podgrzewam trochę suszarką i dokładnie spłukuję. Jest bardzo wydajna i nie trzeba nakładać jej dużo by zobaczyć efekt. Na pewno kiedyś jeszcze kupię ją ponownie.
   500g/ok. 17zł


poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Niedziela Dla Włosów- pierwsza próba wydobycia skrętu z siemieniem lnianym


   Według mnie, fale to najdziwniejszy typ włosów. Czasem skręt jest lub go nie ma, a czasem powstaje na głowie nie wiadomo co. Ja mam tak- gdy pozostawię ich do wyschnięcia, pasma się falują i wywijają w różne strony. Jeśli wysuszę włosy suszarką są wtedy proste.

Postanowiłam wydobyć z nich odrobinę naturalnego skrętu za pomocą żelu lnianego.
   Umyłam włosy żelem Facelle, nałożyłam maskę pod czepek na ok.35minut (Biovax keratyna+jedwab) po tym czasie spłukałam włosy i nadmiar wody odcisnęłam w ręczniku. Przeczesałam włosy palcami i pozwoliłam im naturalnie podeschnąć. Na lekko wilgotne nałożyłam odżywkę Isana- połysk jedwabiu i od razu zaczęłam ugniatać włosy żelem lnianym.



Gniotłam


                                        gniotłam                                          


                                                i gniotłam do momentu gdy były już prawie suche.


  Zostawiłam je na kilka minut i dopiero kiedy widziałam, że są całkowicie wyschnięte- odgniotłam je jeszcze raz. To co powstało na mojej głowie reprezentuje się tak:




  

                           Porównanie do włosów prostych jakie noszę na co dzień.



   Moim zdaniem nie wyszło aż tak tragicznie by nie móc wyjść z taką fryzurą do ludzi, ale...

...wolę siebie w prostych włosach; ewentualnie miękkie loko-fale uzyskane metodą kręcenia na opaskę. Lubię dotknąć prostych włosów, dokładnie rozczesanych, które swobodnie przesuwają się przez palce- wtedy czuję ich gładkość i jestem z nich bardziej zadowolona niż z falowanych.


                      A Wy jak myślicie, które włosy lepiej wyglądają?





środa, 6 sierpnia 2014

Moja Włosowa Historia

   Zaczynało się niewinnie. Naturalny jasny blond, proste w pełni naturalne włosy myłam mniej więcej raz w tygodniu szamponem Bambi i na tym kosmetyku kończyły się produkty do mojej pielęgnacji włosów.


   Oczywiście włosy obcinane od rondla, a czesanie było najgorszą udręką.


                                                                       2 kl

                                                                   Komunia

                                                            Rocznica komunii



   Z biegiem czasu włosy robiły się co raz ciemniejsze i zaczęły się bardzo przetłuszczać. Prosta grzywka była moim utrapieniem bo już dzień po myciu nie były to włosy na czole tylko "kluski". Postanowiłam zapuścić grzywkę na bok.

   Zapragnęłam zmiany i postanowiłam sama zafarbować włosy jakąś farbą. Przy wyborze kierowałam się kolorem włosów Pani na pudełeczku- wybrałam jasny słoneczny blond. Oczywiście kolor wyszedł żółty. Całe gimnazjum farbowałam włosy tą samą farbą co 3-4 miesiące (nie przeszkadzał mi odrost).

   myłam wtedy włosy szamponem do włosów przetłuszczających się i używałam odżywki z ziaji (pomarańczowej i niebieskiej) Włosy zaczęły się puszyć i falować więc codziennie musiałam je przeprostować żeby wyjść z domu. Dostałam na prezent karbownicę, która baaardzo mi się spodobała. (niestety nie mam żadnego zdjęcia z tego okresu). Najpierw prostowałam całe włosy, dopiero potem używałam karbownicy. Włosy żywcem się paliły.




   Po gimnazjum musiałam wybrać jakiś kierunek w dalszej edukacji... ostatecznie padło na fryzjerstwo.
   Tu zaczyna się najgorszy koszmar dla moich włosów. 

   Mieliśmy pracownię fryzjerską u siebie w szkole, więc ze wszystkich sprzętów i preparatów mogłam korzystać ile chciałam i kiedy chciałam. Na początku 1 klasy,  pierwszy raz położyłam na całe włosy rozjaśniacz. Kolor bardzo mi się spodobał i co miesiąc powtarzałam ten zabieg na odrostach, przeciągając rozjaśniacz na długość. Jeszcze bardziej wycieniowałam włosy. W wolnym czasie koleżanki kręciły mi włosy, prostowały, falowały lub modelowały i suszyły. Kilka razy w tygodniu moje włosy spotykały się z tapirowaniem i bardzo wysokimi temperaturami dochodzącymi do 220'C (nie licząc prostowania w domu)
   
   Mając najjaśniejszy kolor włosów w klasie mogłam sobie pozwolić na próby różnych kolorów i pasemek. Farbowałam grzywkę na różne kolory świata; najczęściej róże, fiolety, niebieskie i różne brązy (nie miałam tylko zielonego) Gdy tylko kolor mi się nudził, kładłam rozjaśniacz i miałam znowu blond.
   



Na włosy od spodu położony rozjaśniacz nadający intensywny różowy kolor.


   Nie trzeba być filozofem żeby wyobrazić sobie stan moich kłaczków po takich zabiegach. W sumie to jedno słowo mogłoby opisać to co miałam na głowie- MASAKRA!

Używałam salonowych kosmetyków, ale stan włosów wcale się nie poprawiał. Z włosów za biust zostało mi siano do ramion. Wcale nie chciały się rozczesać nawet po masce, były szorstkie, kruche, spuszone, ciągnęły się jak guma.

Został mi jeszcze rok nauki w  czteroletnim technikum, wiedziałam, że jeśli nie wezmę się za włosy to wyjdę stąd łysa. Zaczęłam szukać porad w internecie. Kupiłam łagodny szampon, kilka dobrych odżywek i masek, a przede wszystkim zaczęłam olejować włosy. Podcięłam je i już na zawsze pożegnałam się z rozjaśniaczem i prostownicą.


                                      Po ok. 2 miesiącach olejowania i odżywiania.


Regularnie podcinałam końce, postanowiłam wrócić do naturalnego koloru. (11 miesięcy od rozjaśniania)


                                                 prawie rok pielęgnacji.

   aktualizacja:

Pozbyłam się suchych rozjaśnianych końców

Farbowanie na brąz

Po kąpieli rozjaśniającej


poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Matujący krem upiększający BB Solutions SPF 15, wersja Light, AVON


   Od producenta:
Superlekka formuła BB z ekstraktem z owoców jujuby i kompleksem matującym daje efekt idealnej, matowej cery.Koryguje niedoskonałości.

Lekko koloryzujący krem upiększający pomaga zmniejszyć widoczność porów i idealnie stapia się z cerą, gwarantując nieskazitelny, naturalny wygląd. Skóra staje się matowa i idealnie gładka. Efekt utrzymuje się do 12 godzin.

Zapewnia pokrycie od jasnego do średniego koloru cery. Odpowiedni dla każdego rodzaju skóry. Testowany dermatologicznie. Nie powoduje powstawania zaskórników. SPF 15

Sposób użycia: Stosować rano na oczyszczoną i osuszoną skórę twarzy. Rozprowadzić równomiernie ruchami skierowanymi ku górze i na zewnątrz.

UWAGA: Unikać kontaktu z oczami.

15zł/30ml


Moja opinia:

   Krem przychodzi do nas zapakowany w kartonowe pudełeczko. Mamy do wyboru dwa odcienie. Jako osoba o jasnej cerze i blond włosach wybrałam odcień Light, który okazał się dla mnie idealny.
   Ma dość przyjemną konsystencję i dobrze się go rozprowadza. Dla mnie jedna warstwa w zupełności wystarcza i dobrze kryje drobne zaczerwienienia. Krem natychmiast matuje cerę, a efekt w obecne upały utrzymuje się do 3-4 godzin. Nie pozostawia na skórze lepkiego uczucia i szybko stapia się z cerą. Dużym plusem jest jego świeży zapach, który umila stosowanie. 


   Jeśli mi się skończy to na pewno do niego wrócę. Polecam osobom z mieszaną lub tłustą cerą.