środa, 6 sierpnia 2014

Moja Włosowa Historia

   Zaczynało się niewinnie. Naturalny jasny blond, proste w pełni naturalne włosy myłam mniej więcej raz w tygodniu szamponem Bambi i na tym kosmetyku kończyły się produkty do mojej pielęgnacji włosów.


   Oczywiście włosy obcinane od rondla, a czesanie było najgorszą udręką.


                                                                       2 kl

                                                                   Komunia

                                                            Rocznica komunii



   Z biegiem czasu włosy robiły się co raz ciemniejsze i zaczęły się bardzo przetłuszczać. Prosta grzywka była moim utrapieniem bo już dzień po myciu nie były to włosy na czole tylko "kluski". Postanowiłam zapuścić grzywkę na bok.

   Zapragnęłam zmiany i postanowiłam sama zafarbować włosy jakąś farbą. Przy wyborze kierowałam się kolorem włosów Pani na pudełeczku- wybrałam jasny słoneczny blond. Oczywiście kolor wyszedł żółty. Całe gimnazjum farbowałam włosy tą samą farbą co 3-4 miesiące (nie przeszkadzał mi odrost).

   myłam wtedy włosy szamponem do włosów przetłuszczających się i używałam odżywki z ziaji (pomarańczowej i niebieskiej) Włosy zaczęły się puszyć i falować więc codziennie musiałam je przeprostować żeby wyjść z domu. Dostałam na prezent karbownicę, która baaardzo mi się spodobała. (niestety nie mam żadnego zdjęcia z tego okresu). Najpierw prostowałam całe włosy, dopiero potem używałam karbownicy. Włosy żywcem się paliły.




   Po gimnazjum musiałam wybrać jakiś kierunek w dalszej edukacji... ostatecznie padło na fryzjerstwo.
   Tu zaczyna się najgorszy koszmar dla moich włosów. 

   Mieliśmy pracownię fryzjerską u siebie w szkole, więc ze wszystkich sprzętów i preparatów mogłam korzystać ile chciałam i kiedy chciałam. Na początku 1 klasy,  pierwszy raz położyłam na całe włosy rozjaśniacz. Kolor bardzo mi się spodobał i co miesiąc powtarzałam ten zabieg na odrostach, przeciągając rozjaśniacz na długość. Jeszcze bardziej wycieniowałam włosy. W wolnym czasie koleżanki kręciły mi włosy, prostowały, falowały lub modelowały i suszyły. Kilka razy w tygodniu moje włosy spotykały się z tapirowaniem i bardzo wysokimi temperaturami dochodzącymi do 220'C (nie licząc prostowania w domu)
   
   Mając najjaśniejszy kolor włosów w klasie mogłam sobie pozwolić na próby różnych kolorów i pasemek. Farbowałam grzywkę na różne kolory świata; najczęściej róże, fiolety, niebieskie i różne brązy (nie miałam tylko zielonego) Gdy tylko kolor mi się nudził, kładłam rozjaśniacz i miałam znowu blond.
   



Na włosy od spodu położony rozjaśniacz nadający intensywny różowy kolor.


   Nie trzeba być filozofem żeby wyobrazić sobie stan moich kłaczków po takich zabiegach. W sumie to jedno słowo mogłoby opisać to co miałam na głowie- MASAKRA!

Używałam salonowych kosmetyków, ale stan włosów wcale się nie poprawiał. Z włosów za biust zostało mi siano do ramion. Wcale nie chciały się rozczesać nawet po masce, były szorstkie, kruche, spuszone, ciągnęły się jak guma.

Został mi jeszcze rok nauki w  czteroletnim technikum, wiedziałam, że jeśli nie wezmę się za włosy to wyjdę stąd łysa. Zaczęłam szukać porad w internecie. Kupiłam łagodny szampon, kilka dobrych odżywek i masek, a przede wszystkim zaczęłam olejować włosy. Podcięłam je i już na zawsze pożegnałam się z rozjaśniaczem i prostownicą.


                                      Po ok. 2 miesiącach olejowania i odżywiania.


Regularnie podcinałam końce, postanowiłam wrócić do naturalnego koloru. (11 miesięcy od rozjaśniania)


                                                 prawie rok pielęgnacji.

   aktualizacja:

Pozbyłam się suchych rozjaśnianych końców

Farbowanie na brąz

Po kąpieli rozjaśniającej


4 komentarze:

  1. Bardzo ciekawa MWH, Twoje włosy przeszły istne piekło w szkole fryzjerskiej. Ciesze się jednak, że wśród fryzjerek są wlosomaniaczki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie udało ci sie zregenerować włosy :)

    OdpowiedzUsuń

Hej! Każdy komentarz sprawia mi wielką radość . Reklama jest zbędna, ponieważ odwiedzam wszystkich komentujących i obserwujących. :)