wtorek, 23 września 2014

Nauka zawodu fryzjer, a włosomaniactwo



  
 Zacznę od początku.
Po gimnazjum, jak każdy musiałam wybrać szkołę. Była to decyzja nie do końca przemyślana i na kierunek Technik usług fryzjerskich poszłam na tzw. "co bedzie".
   Na początku bardzo przygniótł mnie ogrom pojęć i zagadnień- a to dopiero był początek. W wyobraźni miałam ciekawe lekcje na których nauczyciel pokazuje lub opowiada o fryzurach, technikach, trendach w modzie i ogólnie tylko o włosach. Okazało się, że fryzjerstwo to jedna wielka, skomplikowana chemia i jeszcze raz chemia, której nienawidzę do tej pory. Weźmy na przykład farbowanie: mależy umieć przeprowadzić zabieg praktycznie, opisać słownie przebieg technologiczny i opisać za pomocą reakcji chemicznych tak jak po sobie następują z efektem jaki powstał na włosach.
   Jak trzeba, to "kułam". Nauczyłam się bardzo dużo, nic nie było mi obce. Wiedziałam, że moja wiedza jest na tyle wysoka, że wiem już jak dbać i pielęgnować włosy.
   Będąc w trzeciej klasie przyjrzałam się moim włosom i koleżanek z grupy. Po takim czasie nauki w zawodzie każda powinna mieć piękne, zdrowe, zadbane włosy- przecież włosy fryzjerki powinny być atutem i dumą! Co zobaczyłam? Wyprostowane, natapirowane, zniszczone i utrwalone toną lakieru włosy.
   tak, gorzka prawda- byłam w szoku. Zaczęłam szukać pomocy w internetach. Czytałam blogi włosomaniaczek i powoli znalazłam kosmetyki do pielęgnacji włosów dla siebie. Zapomniałam o wszystkim czego się nauczyłam w szkole i postanowiłam nie wracać do starej pielęgnacji. Włosomaniaczę już ponad rok. Przestałam rozjaśniać włosy, kręcić lokówką, prostować. Włosy odzyskują życie, a ja nadal kształcę się we fryzjerstwie. Bardzo często mam tego zawodu już serdecznie dosyć.
   Żeby coś zaliczyć na sprawdzianie lub podczas odpowiedzi muszę coś opisać i opowiedzieć o wspaniałych rezultatach i efektach, ale wiem, że każda włosomaniaczka powiedziałaby, że to bardzo zniszczy włosy i nikomu nie poleciłaby takiego zabiegu. Między włosomaniactwem, a fryzjerstwem jest ogromna przepaść. Czasem nie mogę ogarnąć jednej rzeczy, bo mam dwie różne sprzeczne opinie na jej temat. To wszystko czego nauczyłam się w szkole na przykład jakieś pojęcia, muszę zastąpić je nowymi. W świecie włosomanii brzmią całkiem inaczej, ale nie mogę całkowicie odrzucić starych bo są mi potrzebne gdy wchodzę do świata fryzjerstwa.
   Ciężko jest mi pogodzić te dwa światy. Ubolewam nad tym, że w szkole nic nie ma o naturalnej pielęgnacji EDIT sorry, coś było o ziołowej ondulacji i kilka zdań o hennie...
   Jeśli miałabym kiedyś w życiu założyć zakład fryzjerski to nie będzie on kipiał chemią. Farbowanie tylko henną, strzyżenie ostrymi narzędziami i wszelkie zabiegi naturalnej odbudowy włosów.
   Daj Boże :)


                                                                       Buziaki:*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Hej! Każdy komentarz sprawia mi wielką radość . Reklama jest zbędna, ponieważ odwiedzam wszystkich komentujących i obserwujących. :)