wtorek, 30 grudnia 2014

Kremowanie włosów- jak działa u mnie



 O kremowaniu włosów można przeczytać na wielu blogach włosomaniaczek. Do tej pory nie pisałam o tym na blogu, bo nie jest to moja ulubiona metoda pielęgnacji i sięgam po nią sporadycznie.

W swoim asortymencie posiadam trzy kremy, które nadają się do tego zabiegu.
Isana krem do rąk z mocznikiem
Isana krem do rąk z oliwą z oliwek
oraz masło do ciała Isana kakaowe, którego użyłam dzisiaj.

Na suche włosy nałożyłam odpowiednią ilość kosmetyku i trzymałam go na włosach ok. 3 godziny. Po tym czasie umyłam włosy szamponem rumiankowym z sls i na 30 minut nałożyłam maseczkę Dolce Placenta. Włosy wysuszyłam suszarką z letnim nawiewem.

Z racji tego, że miałam obok siebie narzeczonego, zaryzykowałam i podałam mu nożyczki. Po cięciu widać, że nożyczki fryzjerskie pierwszy raz trzymał w dłoni. W sumie, zamiast jednego centymetra- poszło około 2. Może na zdjęciu tego aż tak bardzo nie widać, ale włosy nie są obcięte zbyt równo. :D Nie przejmuję się jednak tymi niedogodnościami i mam nadzieję, że z każdym cięciem będzie nabierał wprawy i pozostanie moim osobistym fryzjerem :)


Wracając do zabiegu kremowania, efekty zadowalają mnie tak samo jak przy olejowaniu. Najlepsze jednak efekty osiągam stosując krem z mocznikiem. Włosy są bardziej dociążone i przez to trochę tracą na objętości, ale nadal pozostają gładkie i miękkie.


                                                                                                             pozdrawiam
                                                                                                                        Eulallia


2 miesiące bez farbowania



To już drugi miesiąc zapuszczania naturalek :)
Odrost ma prawie 4 cm.
   W czasie świąt nie dbałam specjalnie o odżywienie włosów i skóry głowy. Nie wcierałam nic w skalp, nie olejowałam, a myłam je zazwyczaj szamponem z sls i dla lepszego rozczesania nakładałam odżywkę na kilka minut. Włosy mimo tak ubogiej pielęgnacji prezentowały się bardzo ładnie i nie miałam z nimi żadnego problemu.





Odrost nie przeszkadza mi wcale. Gdy włosy są świeże nie widać tak bardzo granicy między dwoma kolorami.
   Po tygodniu przerwy, znowu wracam do wcierki kawowej, która tak przyspiesza mi porost.

mój przepis na domową wcierkę kawową:

3 łyżeczki kawy parzę w 3/4 szklanki wody.Przecedzam przez szmatkę z fusów i napar przelewam do buteleczki z dziubkiem. Wcieram codziennie, a nową kawę robię co 5 dni. Buteleczkę z wcierką trzymam w lodówce. 

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Niedziela Dla Włosów- laminowanie Marion


   Dzisiaj postanowiłam użyć drugiej saszetki do zabiegu laminowania włosów firmy Marion. Włosy umyłam prostym szamponem z sls i nałożyłam preparat laminujący pod czepek na około 45 minut. 



Spłukałam i delikatnie odcisnęłam nadmiar wody z włosów w ręcznik.
Na wilgotne końcówki nałożyłam krem regenerujący Montibel-lo total repair.

 jego skład:

Cyclopentasiloxane, Aqua, Dimethiconol, Propylene Glycol, Laureth-9, Alaria Esculenta Extract, Butylene Glycol, Butylphenyl Methylopropional, Carbocysteine, Diazolidinyl Urea, DMDM Hydantoin, Hydrolyzed Wheat Protein, Hydroxycitronellal, Hydroxyethylcellulose, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Iodopropynyl Butylcarbamate, Laurdimonium, Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein, Linalool, Methicone, Panthenol, Parfum, Phenethyl Benzoate, Polyquaternium-10, Polyquaternium-37, PPG-3 Myristyl Ether, Silicone Quaternium-22.
   Włosy wysuszyłam letnim nawiewem i rozczesałam TT.

Krem na końcówki bardzo przypadł mi do gustu. Rozważam kupno produktu pełnowymiarowego, gdyż posiadam tylko próbkę, która ma 10 ml, ale wystarczyła mi na 6 aplikacji po myciu.




                                                            pozdrawiam
                                                             Eulallia :*


sobota, 20 grudnia 2014

Podsumowanie akcji zapuszczania u Eter



   Chętnie zgłosiłam się do akcji organizowanej przez Eter. Po jakimś czasie stwierdziłam, że pozbędę się suchych, wcześniej rozjaśnionych włosów, które odrosły. Zniszczone końce kruszyły się i przez to nie widziałam żadnego przyrostu.
   Po cięciu zobaczyłam, że włosy jednak rosną, a ich stan i końcówki wyglądają na zdrowsze.
Codziennie lądowało coś na skalp: Jantar, Joanna Rzepa, Maska drożdżowa babuszki agafii, daktarin, olejek Heenara i wreszcie coś, co rzeczywiście przyspieszyło wzrost włosów- domowa wcierka kawowa. Żałuję wszystkich wydanych monet na sklepowe przyspieszacze, które się nie sprawdziły.
Wewnętrznie piłam przez miesiąc tran, a przez dwa siemie lniane.
Po zmierzeniu włosów stwierdzam, że w ciągu czterech miesięcy urosły 5,5cm.

zaznaczone linie na zdjęciach to długość włosów po skróceniu widoczna na środkowej fotografii.

niedziela, 14 grudnia 2014

NDW- maska aloesowa NaturVital




W skalp wtarłam domową wcierkę kawową
Po kilku godzinach
umyłam włosy szamponem z SLS
Do maski dodałam łyżeczkę oliwy z oliwek i taką mieszankę nałożyłam na wilgotne włosy
Po upływie 35 minut wszystko dokładnie spłukałam
Nałożyłam odrobinę odżywki b/s Joanna z makiem i bawełną
Zabezpieczyłam końce serum silikonowym
Wysuszyłam włosy suszarką z ciepłym nawiewem

   Maska trochę puszy mi włosy przez aloes umieszczony wysoko w składzie, ale całość ogólnie jest bardzo miękka i przyjemna w dotyku. 
Bardzo nie podoba mi się zapach maski i to, że włosy po wysuszeniu śmierdzą świeżo zerwanym zielskiem z rowu.
Cieszy mnie to, że włosy ruszyły wreszcie z przyrostem. Wcierka z kawy spisuje się doskonale. Nie oszczędzam jej przy nakładaniu dlatego część scieka na długość . Włosy trochę się przyciemniły, ale nie jest to dla mnie problemem- najważniejsze, że działa. 



niedziela, 7 grudnia 2014

Niechaj centymetry przybywają- podsumowanie trzech miesięcy zapuszczania



   To już trzeci miesiąc akcji :) Początkowo myślałam, że z moim marnym przyrostem 1 cm na miesiąc nie będzie widać jakichś większych różnic. Zwykle ta długość która urosła, wykruszała się na końcach i było mi ciężko cokolwiek zauważyć na długości.
   Najlepszą decyzją było skrócenie włosów i pozbycie się całkiem suchej, rozjaśnionej części. Zadbałam o odżywienie i zabezpieczenie włosów na długości, oraz skupiłam się na skalpie. Wcierałam codziennie rosyjską maskę drożdżową, potem olej Hennara na przemian z wcierką Kuracja Rzepa i od niedawna domową wcierkę kawową.  Piję codziennie siemię lniane.



sobota, 6 grudnia 2014

NDW + aktualizacja włosów 14

  
Umyłam włosy prostym szamponem z SLS 
Do porcji maski Dolce Placenta dodałam łyżkę oleju z pestek winogron i nałożyłam na włosy
Trzymałam ok. 40 minut i po tym czasie dokładnie wszystko spłukałam
Zabezpieczyłam końce serum silikonowym
Wysuszyłam włosy suszarką letnim nawiewem


 W listopadzie dałam włosom trochę luzu. Rzadko wcierałam coś w skalp i nie olejowałam ich systematycznie. Nie oznacza to jednak, że zaniedbałam pielęgnację, bo po każdym myciu stosowałam maski i zabezpieczałam końce serum silikonowym. Przeważnie wysychały naturalnie, a na co dzień nosiłam je związane. Przestały wypadać po kilkurazowym wtarciu wcierki z kozieradki. Wierzchnia warstwa po kąpieli rozjaśniającej trochę się przesuszyła, dlatego w tym miesiącu mam zamiar bardziej zadbać o ich nawilżenie.

Myłam włosy najczęściej szamponem GreenPharmacy rumiankowym lub Alterrą brzoskwiniową. Nakładałam maski: Dolce Anti Age z panthenolem, Biovax do zniszczonych, Mila mleczna i Dolce placenta.




październik-listopad




środa, 3 grudnia 2014

Avon tonik do twarzy woda źródlana i glistnik Naturals Herbal


Tonik na bazie naturalnych składników, glistnika i wody źródlanej, zmiękcza i oczyszcza skórę. Benefity: • usuwa makijaż • tonizuje i zmiękcza skórę • odświeża Jak działa: Glistnik poprawia jakość skóry, a woda źródlana koi i odświeża. Tonik skutecznie usuwa pozostałości makijażu i kosmetyków oczyszczających. Jak stosować: Nasącz płatek kosmetyczny tonikiem i delikatnie rozprowadź po twarzy. 

100ml/ok.7zł

 Kosmetyk przeznaczony jest do cery w każdym wieku. Zapach jest ładny i delikatny. Tonik na pewno moją twarz oczyszczał z pozostałości po kosmetykach i dało się poczuć delikatne odświeżenie, ale bez rewelacji. Cera po użyciu nie lepiła się i nie błyszczała, ale czasem czułam po nim przyjemne mrowienie. Jeśli chodzi o konsystencję to nie jest to typowo wodnista struktura jak w przypadku większości toników. Mi przypominała trochę glutek lniany, rozrobiony w większej ilości wody. Kosmetyk nie jest wydajny, płatek kosmetyczny wchłania większość toniku, dlatego te 100ml wystarczyło mi na ok. 2 tygodnie codziennego stosowania.  
Nie skuszę się więcej na ten produkt