czwartek, 11 czerwca 2015

Nakręćmy się na wiosnę- fale po koczku




    Naoglądałam się efektów ''nakręcających się dziewczyn'' i mi samej zamarzyły się fale po koczku. Zawsze myslałam, że mam problem z zawinięciem włosów i bardzo rzadko korzystałam z tej techniki, bo zamiast fal, na głowie wychodziło mi pogniecione COŚ.

   Za każdym razem wiązałam włosy byle jaką gumką, a skupiałam się bardziej na zwijaniu włosów. Po wielu próbach okazało się, że efekt zależy od gumki, którą mamy związać koczek.


    Najlepszą okazała się być gruba, miękka frotka. Wszystkie cienkie mocno ''wrzynały'' się we włosy, dlatego po rozwinięciu zawsze były pogniecione. Teraz byle jak skręcam suche włosy w ślimaka i zabezpieczam go dużą frotką. Nie muszę nawet martwic się o wystające końcówki. Po rozpuszczeniu nie będzie widać żadnych niedociągnięć.
    Po godzinie otrzymałam taki efekt :


Włosy umyte szamponem Pantene agua light, maska Romantic z jedwabiem na 30 minut, zabezpieczenie końcówek serum z Syoss, wysuszone do sucha suszarką letnim nawiewem- ot cała stylizacja przed kręceniem :)


Z upływem czasu fale trochę się luzują, ale efekt nadal wyglada naturalnie i ciekawie. 

Polecam wszystkim, którym włosy po koczku zamiast falować się- są pogniecione. Zmiana gumki na grubszą frotkę powinna przyniesc żądany efekt. :)


metoda kręcenia na słomki

loki na papiloty

metoda na ślimaczki

wydobywanie naturalnego skrętu moich włosow

na słomki 2

 





9 komentarzy:

  1. wow, wyszło super. ja właśnie zawsze używałam cienkiej gumki i wychodziło coś bardzo nieestetycznego, jakaś szopa, każdy w inną stronę i tak jak napisałaś - pogniecione.
    chyba skorzystam z tej metody :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Pieknie wygladaja w tych falach :) U mnie gumka do koczka rowniez ma znaczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow, super wyszło :)

    OdpowiedzUsuń

Hej! Każdy komentarz sprawia mi wielką radość . Reklama jest zbędna, ponieważ odwiedzam wszystkich komentujących i obserwujących. :)