wtorek, 18 sierpnia 2015

NDW- tuning maski skrobią ziemniaczaną





   Cały weekend spędziłam nad jeziorem Białym koło Lublina. Moje włosy nie lubią moczyć się i schnąc kila razy w ciągu dnia, bo robią się szorstkie i spuszone. Chcąc zniwelować ten stan postawiłam na moja ulubioną maskę połączoną ze skrobią ziemniaczaną. Mąka ziemniaczana zawsze sprawdzała się u mnie kiedy chciałam mieć gładkie włosy bez puszenia. Jak było tym razem?



   Umyłam skalp szamponem pokrzywowym Family z biedronki. Ostatnio tylko takie dokładnie oczyszczają moją skórę głowy. Wymieszałam maskę Vital Derm z kopiatą łyżeczką skrobi i nałożyłam pod czepek na 30 minut.


Wymieszane składniki mają gęstą konsystencję - kremowąktórą idealnie pokrywa się włosy.
   Po określonym czasie, spłukałam włosy i jak zawsze nałożyłam na końce serum silikonowe Syoss. Wysuszyłam je suszarką z letnim nawiewem i gotowe.





Pierwsze zdjęcie w słońcu, drugie w cieniu. Niestety musiałam zadowolić się samowyzwalaczem i zdjęcia nie są dość ostre.



 Nie zawiodłam się na ulubionej metodzie tuningowania masek. Moje włosy są bardzo mięknie, przyjemne w dotyku, lekko dociążone i proste. Najprawdopodobniej efekt bardziej będzie mi się podobał na drugi dzień, kiedy włosy wygładzą się jeszcze bardziej.


A Wy dodajecie skrobię ziemniaczaną do masek?





3 komentarze:

  1. Dawno nie używałam skrobi, dobrze, że mi o niej przypomniałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie dociazenie, bardzo ladnie sie prezentuja :) Make ziemniaczana rowniez lubie ;)

    OdpowiedzUsuń

Hej! Każdy komentarz sprawia mi wielką radość . Reklama jest zbędna, ponieważ odwiedzam wszystkich komentujących i obserwujących. :)