sobota, 31 października 2015

NDW- kolejne podejście do lekkiej odzywki w piance Pantene


   Już dwa tygodnie testuję odżywki w piance od Pantene. Na początku przetestowałam na rózne sposoby tę do włosów cienkich i zniszczonych, potem do farbowanych, ale najbardziej urzekła mnie zielona do włosów ze skłonnością do przetłuszczania się. Do przetestowania została mi już ostatnia z czterech- odzywka do włosów cienkich, pozbawionych objętości. 
   Bardzo lubię kiedy włosy są odbite u nasady, ale w moim przypadku szybko i tak tracą świeżość. Niektóre kosmetyki, między innymi suche szampony pozwalają mi dłużej cieszyć się tą świeżością, ale i tak nie jest to jednak efekt jak po myciu. 




   Specjalnie nie olejowałam wcześniej włosów, tylko umyłam je szamponem Living Proof przeznaczonym do wszystkich rodzajów włosów. Odsączyłam nadmiar wody w ręcznik i wycisnęłam porcję odżywki wielkości jabłka. Pianka pachnie nieco inaczej niż pozostałe. Aromat jest bardziej słodki, ale przyjemny i nie mdlący jak w niektórych kosmetykach. Rozprowadziłam piankę na całych włosach i odczekałam 10 minut. Po tym czasie spłukałam wszystko dokładnie, a wilgotne końce zabezpieczyłam serum z Isany. Tradycyjnie wysuszyłam włosy suszarką letnim nawiewem głową w dół. Podczas suszenia przeczesywałam ich TT, aby były prostsze. 





   Długość ładnie wygładzona, nic się nie puszy i nie ma "oklapu". Włosy ładnie pachną, są miękkie i bez trudu się rozczesały. Bardzo lubię puszyste włosy, odbite od nasady i takie akurat dzisiaj są. Zdjęcia niestety nie oddają prawdziwego efektu. Jestem zadowolona z dzisiejszej pielęgnacji pianką Pantene, ale zobaczę też jak będzie jutro i dopiszę moje odczucia (ewentualnie wrzucę zdjęcia).


Miałyście już którąś z odżywek? 






środa, 28 października 2015

Moja opinia o zestawie Living Proof "Perfect Hair Day" - do wszystkich rodzajów włosów


   Po kilku tygodniach testów, przyszedł czas na recenzję szamponu i odżywki Living prof.

Zacznę od razu od ceny, która zwala z nóg. Zestaw kosztuje 230zł i możemy go kupić zamawiając przez internet.

Każde opakowanie ma po 236 ml (opis z naklejki), chociaż na butelce od spodu pisze że 250 ml.

Zapachem wcale się nie różnią, a jest to piękny, delikatny, czysto kwiatowy aromacik.

Na pewno wiecie lub słyszeliście, że Jennifer Aniston współtworzy markę Living Proof.

 Na czym polega fenomen Living Proof?  Na nauce, którą twórcy marki stosują w praktyce. Zamiast korzystać z dotychczasowych technologii, poszli o krok dalej i wykorzystali te najnowsze. Jak chociażby dwie cząsteczki o kosmicznie brzmiących nazwach: OFPMA, która jak mówi informacja prasowa:"tworzy wyjątkowo lekką tarczę wokół każdego pasma, wygładzając i chroniąc jednocześnie ich strukturę. Pomaga utrzymać właściwy poziom nawilżenia nadaje im zdrowy blask" oraz "PBAE układa mikroskopijny wzór pogrubiających punktów na każdym pasmie włosów gwarantując trwałość fryzury i objętość, która nie znika po dotknięciu włosów."



Bardzo lubię otwieranie typu "klik" gdzie nie muszę się bawić w odkręcanie z mokrymi rękami pod prysznicem. Tutaj niestety ta opcja to kompletna porażka. Nie jestem w stanie wycisnąć odrobiny kosmetyku, bo twardy, gruby i matowy plastik imponująco stawia opór. Namęczyć się trzeba trochę, aż odechciewa się jakiejkolwiek pielęgnacji.

   Teraz omówię sam szampon, który działa rewelacyjnie, nie plącze włosów, dobrze oczyszcza i świetnie się pieni. Niżej skład.


   Szampon jest bardzo wydajny i tworzy miękką pianę, z którą nigdy wcześniej się nie spotkałam przy żadnym szamponie. Skóra głowy zostaje dobrze oczyszczona, nie powoduje szybszego przetłuszczania i nie podrażnia. Na prawdę szampon świetny, ale wydanie na niego 115 zł kompletnie się nie opłaca. Moim zdaniem efekt końcowy na naszych włosach uzyskujemy odżywką lub maską, a nie szamponem. Oczywiście są skrajne przypadki, że jakiś szampon strasznie plącze włosy i odżywka nie jest w stanie już tak bardzo pomóc, ale to tylko wyjątki.


Chociaż szampon wychwaliłam pod niebiosa, to cena jest jak na szampon za wysoka i wiem, że to jest moja pierwsza i ostatnia buteleczka. Inaczej jest już z odżywką. Oszczędzam ją jak mogę, bo jest oczywiście mniej wydajna od szamponu. To co robi z włosami to czysta poezja. Przy nakładaniu  cudownie zmiękcza włosy, bez problemu można je rozczesać, w dotyku są jak satyna. Po wysuszeniu nie puszą się, są wygładzone, mięciutkie i pachnące. Konsystencja jest gęsta i woskowa. Niżej zdjęcie składu:



   Odżywkę warto wypróbować nawet bez szamponu, bo efekt jest taki sam jak po zestawie. Możliwe że kiedyś dla luksusu kupię sobie tylko odżywkę :)

Znacie już tę markę? Uzywałyście może innych kosmetyków z ich asortymentu? Chętnie poznam Wasze zdanie.





sobota, 24 października 2015

NDW- Maska z jedwabiem - bubel od Romantic


Dzisiaj kolejne podejście do maski Romantic z jedwabiem. Tym którzy nie wiedzą wyjaśniam, że maska to najgorszy bubel jaki miałam okazję stosować. Zawsze włosy po jej użyciu są w gorszym stanie i wyglądają jak po rozczesaniu mocno zlakierwownej fryzury. 

Tym razem nałożyłam maskę na 20 minut przed myciem. Po tym czasie oczyściłam tylko skóre głowy szamponem Family z biedronki pokrzywowym i postanowiłam już nie nakładać żadnej odżywki. Chciałam zobaczyć jak zachowają się włosy tylko po tej masce. Wilgotne końce zabezpieczyłam serum/olejkiem z Isany i wysuszyłam włosy suszarką. 




Maska sprawdziła się trochę lepiej niż ostatnimi razy. Sama już nie wiem o co chodzi, ale wydaje mi się że głownym powodem wiecznego niezadowolenia jest czas trzymania. Im krócej maska gości na moich włosach, tym lepiej po niej wyglądają. Nie jest to oczywiście nawilżenie i wygładzenie takie jak bym chciała, ale w porownaniu z wcześniejszymi próbami jest dobrze. 
    Na składach wybitnie się nie znam, więc może to jakiś składnik pogorsza jej działanie. Jedno wiem na pewno- nigdy nie kupię już nic tej firmy, bo bardzo zraziłam się do niej :/ 


Miałyście tę maskę? Jak sprawdza się na Waszych włosach?




czwartek, 22 października 2015

Moje zbiory - szampony


   Zbierając szampony do zdjęcia, nie sądziłam że mam ich aż 9. W przeciwieństwie do masek i odżywek to i tak jest ich garstka :)

1. DOP szampon kupiony we Francji, już mi się kończy i będe go wspominała dobrze. RECENZJA klik.

2. Tak to biedronkowy szampon familijny z pokrzywą. Najlepiej oczyszcza moją skórę głowy, nie plącze włosów i jest to mój bardzo tani i wydajny ulubieniec po którego sięgam najczęściej.

3.I teraz kompletny bubel z Avon. Nie sprawdził się bo strasznie oblepiał włosy i obciążał przy nasadzie, a zalecany jest do wszystkich rodzajów włosów. Nie polecam go, ale pamiętam że jego brat 2w1 był lepszy.

4. Pora na osławiony ostatnimi czasy Living Proof do każdego rodzaju włosów. Robi to co szampon powinien robić, nie plącze włosów i pięknie pachnie, ale nie kupiłabym go nigdy w cenie regularnej za 115 zł. Pisałam więcej w TYM poście i pokazywałam jak sprawdził się cały zestaw na moich włosach.

5. Pantene intensywna regeneracja do włosów słabych i zniszczonych. Szampon bardzo dobrze się u mnie sprawdza, bardzo lubię wszystkie szampony tej marki i każdy działa podobnie i pięknie pachnie.

6. Marion szampon fioletowy neutralizujący żółty odcień włosów blond. Odkopałam go z dna szuflady i muszę coś z nim zrobić bo termin ważności nie długo się kończy. Teraz już nie używam tego typu szamponów, ale wcześniej jak miałam platynę  :/ to się sprawdzał. Jeśli jesteście ciekawi jak ochładzałam swój blond- zapraszam TUTAJ.

7. Kolejny szampon Pantene do wlosów normalnych. Bardzo go lubię i używam przed wielkimi wyjściami.

8. Szampon typu "rypacz" Rosa kwiatowy. Oczyszcza super, ale nie opłaca mi się kupować w takich opakowaniach skoro za tę cenę mam duży z biedry czyli pkt. 2.

9. Eveline 8w1ma bardzo mocny zapach i chociaż jest bardzo bardzo wydajny, nie kupię go kolejny raz. RECENZJA klik.

10 Zapomniałam przynieść do zdjęcia suchy szampon Z Batiste tropikalny. Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam. Sprawdza się u mnie tez ten biedronkowy zielony.

To juz koniec, jak widzicie nie posiadam żadnego łagodnego szamponu. Kiedyś bardzo lubiłam żel Facelle, miałam też jakiś szampon  z Alterry, ale teraz potrzebuję mocniejszego oczyszczenia. Na długość przed myciem nakładam maskę, a szamponem myję tylko skalp. Patrząc na półkę stwierdzam, że szamponów mam za dużo i nie chcę już eksperymentować z nowymi. Mam zamiar zostawić sobie tylko te z Pantene, Living Proof do zestawu i oczywiście duży biedronkowy. W zupełności te cztery mi wystarczą. Uważam że produktow do pielęgnacji i odżywiania powinno być więcej, a szampony służą tylko do oczyszczania, więc nie ma się co uzbrajać w ich zapasy.





Wpisy z serii "moje zbiory":

Oleje do wlosów

Maski do włosów

Odżywki do włosów






niedziela, 18 października 2015

NDW- nowa odżywka do spłukiwania w piance Pantene




Dzisiaj pierwszy raz przetestuję nową lekką odżywkę w piance Pantene intensywna regeneracja do włosów cienkich i zniszczonych. Producent pisze, że Lekka Odżywka w Piance została opracowana jako idealny produkt do włosów cienkich, dlatego jest to wybawienie kobiet, dla których tradycyjne odżywki są zbyt ciężkie. Lekka jak powietrze pianka wnika głęboko we włosy i nawilża je od zewnątrz, nie obciążając.

Włosy bez wcześniejszego olejowania umyłam szamponem Pantene intensywna regeneracja i w wilgotne pasma wtarłam odżywkę z tej samej serii.

Piana jest bardzo lekka i łatwo rozprowadza się na włosach. Od razu przy nakładaniu czuć jak włosy się zmiękczają i bez trudu mozna je rozczesać. Mając odżywkę na włosach nie czuć, że jest coś na nich i nie ma efektu sklejonych pasm jak przy tradycyjnych maskach czy odzywkach. Nic się nie lepi, nie klei i nie spływa z włosów. Odczekałam pięć minut i wszystko dokładnie spłukałam. Wysuszyłam włosy jak zawsze suszarką letnim nawiewem głową w dół i zabezpieczyłam końce serum z Isany.

Z samowyzwalaczem niestety zdjęcia bez flesza były nieostre

Z efektu jestem zadowolona, a przyznam że nie spodziewałam się czegoś nadzwyczajnego po piankowym odżywianiu. Włosy są mięciutkie, odżywione i pachnące. Wiadomo że po pierwszym użyciu jeszcze nie jesteśmy w stanie nic więcej powiedzieć. Najważniejsze że włosy nie wyglądają gorzej niż zawsze. Nie są obciążone, nie strączkują się i nie puszą. Zobaczymy jak będzie kolejnym razem.



Razem ze mną testowały odżywkę dwie sympatyczne dziewczyny, które dostały ode mnie mini wersje kosmetyku :) Jeśli jesteście ciekawi ich efektów zapraszam na ich blogi:

http://kreconowlosaa.blogspot.com/2015/10/ndw-11-rozdanie-ostatnie-2-dni-na.html

http://drogadoperfekcyjnychwlosow.blogspot.com/2015/10/niedziela-dla-wosow-30-odzywka-w-piance.html


piątek, 16 października 2015

Trzy nowe odżywki w piance do przetestowania - projekt Pantene - Zapraszam chętnych do udziału!

   Jakiś czas temu udało mi się zostać jedną z 1000 Ambasadorek EverydayMe. Własnie ruszył projekt Pantene w którym mam szansę testować nowe odżywki do spłukiwania w piance.

"Marka Pantene zrewolucjonizowała pielęgnację włosów! Lekka Odżywka w Piance została
opracowana jako idealny produkt do włosów cienkich i długo wyczekiwane wybawienie dla
kobiet, dla których tradycyjne odżywki są zbyt „ciężkie”. Lekka jak powietrze pianka Pantene 
 wnika głęboko we włosy i nawilża je od wewnątrz, nie obciążając pasm".

   Mam też możliwość podarowania kilku wybranym przeze mnie koleżankom/znajomym po jednej odzywce (50 ml), aby razem zemną mogły ją przetestować.  Mając okazję testowania czegoś do włosów, nie mogłam zapomnieć o Was- moich czytelniczkach! Postanowiłam, że trzy z Was będą mogły zostać uczestniczkami projektu razem zemną. 


   Nagroda to: Lekka odżywka w Piance Pantene- Intensywna Regeneracja (50 ml) oraz kupon uprawniający do zakupu (wybranej z serii) lekkiej odżywki w piance Pantene 180 ml z 30% zniżką.


Zgłaszać mogą się osoby posiadające bloga, gdyż będę miała potem do nich prośbę o napisanie recenzji odżywki, ze zdjęciami na swojej stronie i podesłanie mi linku na mój e-mail. Istnieje ewentualność, że będziecie musiały wypełnić moją krótką ankietę, drogą elektroniczną po upływie dwóch tygodni. Zależy mi na tym, aby każda uczestniczka/zwyciężczyni była szczera i uczciwa w "zabawie" i wypełniła kilka tych drobnych obowiązków.


Należy być publicznym obserwatorem mojego bloga
W komentarzu podać własny e-mail

Dodatkowo (nieobowiązkowe): Opisać w 3-8 zdaniach swoje włosy

Zwycięzców wybiorę drogą losową (nie umiem posługiwać się programami do tego celu, więc wypiszę wszystkie nazwy na karteczkach, wrzucę do miski i każę narzeczonemu wyciągnąć trzy z nich).
 Zgłaszać możecie się tylko do niedzieli do godziny 23.59

Od 16 października 2015r do 18 października 2015r

 Wyniki pojawią się w tym poście przed południem już w poniedziałek. Macie tylko ten dzień na odesłanie mi swojego dokładnego adresu zamieszkania. Jeśli go nie przyślecie do północy- wylosuję kolejną osobę. 




wzór zgłoszenia:

Obs. jako:
Przeczytałem i akceptuję regulamin: Tak/Nie
e-mail:
Opis swoich włosów-nieobowiązkowe

Regulamin:
1. Organizatorką konkursu jest właścicielka bloga eulallia2013.blogspot.com, a sponsorem nagrody Zespół Grona Ambasadorów EverydayMe

2. Zgłoszenia przyjmuję od 16.10.2015 do 18.10.2015 do godziny 23:59.

3. Zgłoszenia przyjmuję tylko w komentarzu pod tym wpisem

4. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone w ciągu pierwszego dnia od jego zakończenia (poniedziałek).

5. Od ogłoszenia wyników czekam 1 dzień (poniedziałek) na dane od zwycięzcy. Po upływie tego czasu losuję następną osobę.

6. Nagroda zostanie dostarczona w ciągu 7 dni Pocztą Polską.

7. Wysyłka przez organizatora tylko na terenie Polski.

8. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4 poz 27 z późniejszymi zmianami.

9. Zastrzegam sobie prawo do możliwości zmiany regulaminu.

10. Produkty są nowe, nieużywane.




Zwycięzcami konkursu zostają:


1. Czarna Kawa
2. Anszpi - droga do perfekcyjnych włosów
3. Panqu


Serdecznie gratuluję i zwycięzców proszę o przesłanie swoich adresów zamieszkania na mój e-mail.


Mój adres e-mail: ewelina2011r@interia.pl


wtorek, 13 października 2015

Kręcenie włosów bez użycia ciepła metodą na opaskę


   Dzisiaj chciałam pokazać Wam moją ulubioną metodę kręcenia włosów bez ich niszczenia. Prawie trzy lata nie prostuję, ani nie kręcę włosów gorącymi urządzeniami. W ciągu tych lat byłam 2 lub 3 razy u fryzjera na ułożenie fryzury i to by było tyle wyjątków. Zdecydowanie wolę naturalne metody kręcenia, bo wiem że nie niszczę przy tym włosów.

 Do pokręcenia włosów naturalnym sposobem potrzeba nam:
  • opaska na gumce
  • kilka spinek żabek



1. Rozczesuję włosy, robię przedziałek na środku lub w pozostawiam go na swoim miejscu. Zakładam opaskę i delikatnie zsuwam ją na czoło.
2. Wybieram pierwsze pasmo włosów z przodu...
3. ...i zawijam je do środka, wokół gumki.
4. Znowu pasemko jest od spodu, więc dobieram do niego część włosów i powtarzam czynność.
5. Wbrew pozorom nie musi być to zrobione idealnie. Loczki i tak wyjdą jeśli pasma nie będą splątane. Czynność zawijania powtarzamy aż do skończenia włosów przy połowie głowy. Następnie przechodzimy do następnego boku i analogicznie zawijamy włosy. 
6. Na początku kiedy jeszcze nie mamy wprawy, możemy przypinać każde zawinięte pasmo żabką co ułatwi nam bardzo pracę.  
Teraz możemy iść w tym nawet spać, albo poczekać minimum 30 minut. Wszystko zależy od tego czy włosy są podatne na kręcenie. Mi wystarczyło pół godziny aby cieszyć się takimi loczkami:




Efekt za każdym razem wychodzi trochę inny. W zależności od grubości pasm loczki mogą być drobne lub duże. Jest to też fajny sposób na delikatne fale, ale wszystko trzeba wypróbować u siebie. 

Dajcie znać czy znacie tę metodę i czy korzystacie z podobnych metod kręcenia.


niedziela, 11 października 2015

NDW- kakaowa maska


   Skuszona efektami innych dziewczyn i ja postanowiłam sprawdzić jak się spisze kakao na moich włosach. Najpierw umyłam je szamponem Pati pokrzywowym i kiedy odsączały się z nadmiaru wody w ręcznik ja zrobiłam mieszankę odżywczą.




   Dałam łyżkę maski Natur Vital aloesowej + łyżkę maski Labell do włosów farbowanych + łyżkę kakao. Na początku wszystko było dość tępe i miałam dodać jeszcze trochę maski, ale pod koniec całość ładnie się rozmieszała i bez trudu nałożyłam wszystko na włosy. Założyłam czepek, na to czapkę i tak chodziłam po domu jakieś 40 minut. Po tym czasie wszystko dokładnie spłukałam, zabezpieczyłam końce serum/olejkiem Isana i wysuszyłam włosy suszarką z letnim nawiewem. Na poczatku włosy były jakieś drętwe, ale bardzo szybko się wysuszyły i nabrały miękkości.



   Nie był to jednak efekt nadzwyczajny i o wiele lepiej wolę dodawać do masek skrobię ziemniaczaną. Na zdjęciach może nie widać, ale włosom nie spodobało się kakao. Czułam w dotyku, że nie są takie jakie powinny być. Minimalnie zrobiło się ich więcej, ale były takie płaskie i źle się je rozczesywało. Na razie obędę się już bez takich eksperymentów, a włosom wystarczy co innego.







piątek, 9 października 2015

Powrót do naturalnego koloru włosów- Rok bez farbowania


   W październiku mija rok odkąd przestałam farbować włosy. Zaoszczędziłam pieniędzy, a najbardziej zdrowia moim włosom.

Cień z gałęzi popsuł trochę efekt

Nie mierzę już miarką odrostu, ponieważ trudno mi znaleźć początek, ale w przybliżeniu jest to około 17 cm. Słońce bardzo rozjaśniło mój popielaty kolor i granica między naturalnymi a farbowanymi włosami jest mało zauważalna z daleka. 


Od spodu, pod wierzchnią warstwą dużo łatwiej można dostrzec różnice. Przy samej skórze głowy kolor jest najciemniejszy, potem jest coraz jaśniejszy i szczerze mówiąc nie bardzo podoba mi się. Byłabym szczęśliwa gdyby kolor wcale się nie zmieniał i cały czas pozostawał popielaty. Pasma z grzywki, które najczęściej były wiązane do góry i wystawiane na promienie słoneczne są tak naturalnie rozjaśnione, że nie widać wcale odrośniętych włosów.


W cieniu

Jakby nie było mam teraz na głowie trzy kolory- naturalny popielaty-wyblakły, farbowany blond- i niebiesko zielone pozostałości po zabawie z piankami :) Kto nie widział- zapraszam KLIK, na zdjęciach w tamtym wpisie kolor naturalny jest uchwycony tak jak w rzeczywistości. 

Myję codziennie lub co drugi dzień skórę głowy szamponami z sls, a długość zabezpieczam na "ten" czas maską albo odżywką. Długość jest mi trudno zazwyczaj dociążyć, a nasadę łatwo obciążyć :)
Nie mogę jednak na nic narzekać, bo radzę sobie jak mogę i nadal zapuszczam wytrwale.




wtorek, 6 października 2015

Moje zbiory- odżywki do włosów



   Dzisiaj przyszedł czas by pokazać Wam moje odżywki. Wpis na temat masek KLIK i olejów KLIK już był, więc jeśli jeszcze nie widzieliście to zapraszam.
   Po zebraniu wszystkich odżywek okazało się, że jest ich jedynie 12 sztuk. Dzielą się one na trzy podstawowe grupy:

odzywki do spłukiwania- 5 sztuk
odżywki bez spłukiwania- 2 sztuki
odżywki w spray'u- 5 sztuk

Zacznijmy od omówienia tych z grupy "do spłukiwania"

1. Pantene aqua light- jest to bardzo fajna odzywka, nie obciąza, a wręcz dodaje objętości moim włosom, dodatkowo je wygładza i sprawia, ze włosy są mniej podatne na plątanie. Zapomniałabym wspomnieć o jej pieknym zapachu, ni to kwiatowy, ani chemiczny, w każdym bądź razie bardzo świeży i przyjemny.

2. Odżywka Living proff- ma równiez piękny zapach, lecz jest delikatniejszy. Użyłam jej dopiero kilka razy, ale już mogę powiedzieć o niej, że jest świetna. Działa podobnie do maski, wygładza i nadaje objętości. TUTAJ możecie zobaczyć efekt na moich włosach po zastosowaniu zestawu (szampon+odżywka).

3. Garnier Ultra Doux- gości u mnie sporadycznie i stosuję ją kiedy potrzebuję dociążenia. Nie będę się o niej rozpisywać, bo każdy powinien ją znać. Na moich włosach się sprawdza, ale teraz chcę przetestować inne odżywki z tej serii.

4. Beliso Argan professional- biedronkowa odżywka, która przeznaczona jest do włosów zniszczonych. Trochę zapach jest dziwny, ale nadaje się świetnie do wprasowywania lub wczesywania we włosy po myciu. Jest wydajna i tania, jednak gdyby nie zapach gościłaby u mnie częściej.

5. Green Pharmacy balsam do włosów zniszczonych, łamliwych i osłabionych. Nie jestem zadowolona z tego balsamu, ponieważ tak wielka ilośc ekstraktów roślinnych zawsze puszy mi włosy. Mogłam pomyśleć przed zakupem, ale gdzieś w duszy liczyłam na cud. Włosy po jej użyciu plączą się i nie mogę ich potem normalnie ułożyć. Trochę lepiej spisuje się nałożona na suche włosy i wtedy delikatnie ujarzmia puch.

Odżywki bez spłukiwania:

6. Joanna Naturia mak i bawełna, oraz...
7. Joanna Naturia pokrzywa z zieloną herbatą. Obie odżywki działają tak samo na moje włosy. Po nałożeniu, włosy stają się bardziej miękkie i śliskie, pomagają też w rozczesywaniu. Często kupuję też tę z miodem i cytryną. Czasem nakładam którąś z odzywek i olejuję włosy. Wszystkie mają dośc rzadką konsystencję i jest to plusem, bo bardzo łatwo rozprowadza się je na włosach.

Odzywki w spray'u:

8. GlissKur million gloss do włosów matowych i bez połysku. Wypróbowałam prawie wszystkie odzywki z tej serii i najlepszą okazała się ta z olejami (żółta). Ta jest też dobra, pomaga w rozczesywaniu, wygładza troszkę, ale zapach jest ciut za słodki i męczący, a po aplikacji czuć go we włosach do następnego mycia. Ogólnie bardzo polecam te odżywki, ale lepiej przed zakupem sprawdzić zapach, bo są bardzo mocne.

9. Loreal Elseve przeciw łamaniu się włosów. W działaniu bardzo porównywalna do żółtej z GlissKur. Zapach przepiękny, świeży, trochę kwiatowy.Wiadomo, że nie możemy oczekiwać od tego typu odżywek odżywienia włosów, ale zawsze możemy się wspomóc nimi i bez trudu rozczesać włosy.

10. Joanna argan oil. Zapach mógłby być ładniejszy, ale poza tym odżywka robi to co ma robić i jestem z niej zadowolona.

11. Joanna Keratyna tu juz zapach ładny i bardzo perfumowany. Niestety dość wysoko w składzie ma alkohol i uzywam jej sporadycznie. W tej wersji, jak i w arganowej ciężko chodzi pompka, ale rozpyla bardzo dobrze.

12. Pantene aqua light. Uwielbiam szampon i odżywkę do spłukiwania z tej serii. Odżywka w spray'u także ma śliczny zapach, ale jest on juz na drugim miejscu w składzie po wodzie, a zaraz po nim wysuszający alkohol. Użyłam jej tylko kilka razy, ale wiem, że pewnie i tak jej nie wykorzystam na włosy. Nie mam pojęcia w jaki sposób i do czego można ją zużyć :/


Nie mam pojęcia po co mi aż tyle odżywek w spray'u. Większość są to prezenty od znajomych, rodziny, a nie wszyscy znają się na składach. Cały czas jestem w trakcje zużywania i na prawdę dobrze mi to idzie. Mam jeszcze do pokazania Wam zbiór szamponów, ale będzie to już liczba mniejsza niż 10 :)





sobota, 3 października 2015

NDW- pielęgnacja z Living Proof





   Obiecałam sobie, że nie użyję zestawu jeśli najpierw nie skończę ponapoczynanych opakowań. Niestety ciekawość okazała się silniejsza i postanowiłam przekonać się czy kosmetyki marki Living proof, której współwłaścicielką jestJennifer Aniston, są takie świetne. 




   Zestaw wygrałam w konkursie, na blogu http://mfairhaircare.blogspot.com/. Bardzo się cieszę bo wiem, że nigdy nie pozwoliłabym sobie na kupno takich kosmetyków, które do najtańszych nie należą (cena odżywki i szamponu to 230 zł/236 ml każde opakowanie). Z wielką ekscytacją wzięłam się za dzisiejszą pielęgnację :)



   Dzisiaj obyło się bez olejowania, bo chciałam zobaczyć jak włosy będą wyglądać tylko po szamponie i odżywce. Zrezygnowałam nawet z wcierki jantar, którą obiecałam sobie stosować po każdym myciu. 
   Producent zapewnia, że wszystkie kosmetyki Living proff  są wolne od siarczanów, silikonów i olejów, oraz że produkty są bezpieczne dla włosów po koloryzacji i zabiegach chemicznych. W tym celu w produktach wykorzystuje się technologie, których nigdy wcześniej nie stosowano w kosmetykach do włosów tak jak na przykład opatentowane cząsteczki OFPMA czy PBAE (OFPMA tworzy wyjątkowo lekką tarczę wokół każdego pasma, wygładzając i chroniąc jednocześnie ich strukturę. Pomaga utrzymać właściwy poziom nawilżenia nadaje im zdrowy blask. Natomiast PBAE układa mikroskopijny wzór pogrubiających punktów na każdym paśmie włosów gwarantując trwałość fryzury i objętość, która nie znika po dotknięciu włosów).

Zmoczyłam włosy i umyłam dokładnie tylko skórę głowy. Szamponu użyłam odrobinę i taka dawka w zupełności wystarczyła. Szampon dobrze się pienił i najważniejsze- nie splątał włosów. Potem przyszedł czas na odżywkę, która jest bardzo gęsta i trudno mi było wycisnąć ją z opakowania. Kiedy juz mi się to udało, nałożyłam ją na włosy, aż od nasady po końce. Wprasowywałam odżywkę dłońmi przez około 5 minut i spłukałam. Kiedy były wilgotne, jak zawsze zabezpieczyłam końce odrobiną olejku z Isany i wysuszyłam włosy suszarką.






   Efekt przerósł moje oczekiwania. Może nie widać tego na zdjęciach, ale włosy były pięknie wygładzone, bardzo milutkie w dotyku i ślicznie pachniały. Takie włosy mam zazwyczaj po produktach silikonowych.  Końce postanowiły się wywinąć do góry i zepsuć cały efekt. Wczoraj obcięłam samodzielnie około 2 cm włosów i mierzą od linii czoła 54 cm.
   Zestaw Living proof ma przedłużyć świeżość włosów, dodać objętości i blasku. Jestem ciekawa jak będzie z przedłużeniem świeżości, bo jeśli chodzi o objętość to jestem zadowolona. Mam nadzieję, że sprawdzi się na dłuższą metę i nie zrobi niespodzianek. 


   Słyszałyście już o tych kosmetykach? Może któraś z Was stosowała?  



piątek, 2 października 2015

Miesiąc zapuszczania "zapuśćmy się jesiennie"


   Pierwszy miesiąc zapuszczania już za nami :) Zanim przejdę do efektów, powiem najpierw co stosowałam.

1. Zestaw przyspieszający porost włosów Hair Jazz.
   Używałam go 22 dni i w tym czasie włosy urosły o 2 cm.

2. Maska BingoSpa z 12 ekstraktami roślinnymi.
    Maskę używałam zaraz po skończeniu kosmetyków HairJazz. Kładłam ją tylko na skórę głowy po myciu włosów. Raz spróbowałam i nałożyłam na długość, ale nie sprawdziła się ze względu na te wszystkie wyciągi z ziółek. :)

3. Herbatka  z pokrzywy i rumianku.
   Napar piłam co dwa dni, czasem codziennie, a niekiedy dwa razy w ciągu dnia. Mimo wszystko nie robiłam przerw większych niż jeden dzień.


Jeśli chodzi o pomiar włosów to wybrałam moją ulubioną metodę czyli mierzenie od linii czoła. Zrezygnowałam z koszulki, której paski wyznaczały mi przyrost. Ten sposób jest nie dla mnie mało wiarygodny. Z każdym założeniem koszulki wynik był inny, ponieważ raz za bardzo naciągnęłam ją z przodu, a raz z tyłu. Mimo wszystko zdjęcie zrobiłam w tej koszulce :)



   Według pomiaru od linii czoła, włosy urosły: 2,8cm

   Według pomiaru z linii na koszulce, włosy urosły: 3 cm

było 53 cm- jest 55,8 cm


Jestem bardzo szczęśliwa bo nigdy nie odnotowałam takiego wyniku :) Standardowym tempem wzrostu moich włosów był zawsze 1 cm. Czułam już w połowie miesiąca, że kucyk mizia mnie niżej i przy schyleniu widziałam więcej kitki niż zwykle. Za końcowy wynik przyjmuję pomiar włosów mierzony od czoła. Jutro ciacham końcówki, bo widzę, że juz tego potrzebują, ale będzie to góra 2 cm.

Jakie plany na październik?



1. Kontynuuję picie pokrzywy i rumianku

2. Kuracja drożdżowa. 1/4 kostki drożdży zalane zwykłą wrzącą wodą, bez dodatków.

3. Maska Bingo Spa 12 ekstraktów roślinnych na skórę głowy

4. Wcierka Jantar po każdym myciu na wilgotną/świeżą skórę głowy, przelana do opakowania z atomizerem, by ułatwić aplikację


   Zobaczymy co z tego wyniknie  :) Jak z przyrostem u Was? Jesteście zadowolone ze swoich efektów?






czwartek, 1 października 2015

Philips- lokówka 10w1


   Chociaż lokówkę dostałam dwa lata temu na urodziny i nie jest ona nowością to postanowiłam wspomnieć o niej na blogu. Całość zapakowana jest w poręczne, odporne na ciepło etui, gdzie każdy element ma swoje miejsce. W zestawie jest 10 różnych elementów i dodatków, stąd w nazwie "10w1".


   W zestawie dołączona jest szczotka, która wykonana jest bardzo starannie i nie ma mowy o wypadającej poduszeczce czy igiełkach. Szczotka bardzo dobrze rozczesuje i nie ciągnie włosów. Używam jej do rozczesywania włosów mokrych z odżywką. Mimo ciągłego moczenia i suszenia nadal wygląda bardzo dobrze.


1. Pierwsza nasadka jest nietypowa. Kształtem nie przypomina standardowej okrągłej lokówki. Jest płaska i szeroka, dzięki czemu uzyskujemy efekt fal zygzaków/loków trójkątnych.



2. Kolejna to gruba lokówka do tworzenia luźnych loków i fal. Na nią możemy założyć dodatkową nasadkę, która dołączona jest do zestawu.


3. Jest też nakładka do loków spiralnych, którą najchętniej wykorzystuję i również moja ulubiona...


  4.  ...o najmniejszej średnicy do tworzenia drobnych loczków.


 Nakładki, które można zakładać na najgrubszą lokówkę i na najmniejszą są dla mnie zbędne, ale innym pewnie się przydają. Ta mniejsza może przydać się przy robieniu luźnych loczków, a większa do grubych loków spiralnych.


Fajnym dodatkiem są dwa klipsy do podpinania włosów. Dziewczynom z gęstymi włosami z pewnością bardzo się spodobają. Dobrze trzymają włosy i nie ciągną jak inne tego typu klamry z ząbkami.


Każda nasadka posiada wskaźnik gotowości do pracy. Kiedy lokówka jest dostatecznie nagrzana, czerwone kółeczko zmienia kolor na czarny.


Największym niewypałem okazała się dla mnie prostownica. Na początku użyłam jej chyba tylko raz i nigdy więcej po nią nie sięgałam.


Dodatkowe informacje:

Cena- obecnie możemy kupić cały zestaw od 70-80 zł.
Kabel ma 180 cm długości, a końcówka jest obrotowa co zapobiega plątaniu przewodu. Ja nauczona jestem do fryzjerskich sprzętów z długimi kablami i trochę szkoda, że ten nie jest dłuższy. Automatyczne wyłączanie po godzinie działania, zapewnia dodatkowe bezpieczeństwo, a dzięki podpórce, gorące urządzenie nie leży na blacie.
   Lokówka jest bardzo prosta w uzytkowaniu. Bez problemu zamontujemy wybraną nasadkę, a po chwili od momentu włączenia lokówka jest gotowa do pracy. Loczki wychodzą sprężyste i błyszczące.
Dostępność-na pewno możecie zamówić ją przez internet lub kupić w specjalnych sklepach ze sprzętami elektrycznymi.

Niżej zrobiłam kolaż zdjęć loczków na główce fryzjerskiej po użyciu czterech głównych nasadek. Numerek odpowiada numerkowi w opisie wyżej.




   Siedząc przy główce, zrobiłam szybką, asymetryczną fryzurę z warkoczami z prostych włosów do ramion. Pokręciłam tylko końcówki kosmyków, których nie wpinałam do środka.