poniedziałek, 21 grudnia 2015

NDW - żółtko w maseczce



   Postawiłam dzisiaj na żółtko, choć wiedziałam, że moje włosy nie przepadają za proteinami. Zmieszałam je z łyżką maski Vital Derm i łyżeczką skrobi ziemniaczanej.  Całość w miseczce nie wyglądała najgorzej i obstawiałam podczas mycia włosów szamponem Living Proff, że będzie dobrze. Maseczki wyszło sporo, ale jakoś ciężko mi się ją rozprowadzało i po nałożeniu w połowie wnikła we włosy. Nałożyłam czepek i przesiedziałam tak 30 minut. Podczas spłukiwania czułam, że nie jest dobrze, bo włosy były tępe i nie przyjemne w dotyku. Nie przyszło mi w tamtym momencie do głowy, żeby  nałożyć jakąś emolientową odżywkę na "w razie czego". 
   Zabezpieczyłam końce serum Isana, wtarłam pół ampułki Radical w skórę głowy i tradycyjnie wysuszyłam włosy suszarką.



 Podczas suszenia stawały się coraz miększe i zdawało się, że wcale nie będzie tak źle. Włosy były nawet gładkie i puszyste, łatwo się rozczesały, ale po całości gołym okiem można było zauważyć małe odstające włoski, które nie wpływały pozytywnie na końcowy, wizualny efekt.  



   Jestem pewna, że to wina protein, bo na co dzień moje włosy się tak nie zachowują. Czuję usztywnienie i lekką tępość włosów. Na zdjęciach wyszły i tak w miarę przyzwoicie. Teraz wiem, że dawka protein w gotowej maseczce spokojnie im wystarczy i nie zamierzam już eksperymentować z jajami. 



czwartek, 17 grudnia 2015

Gruczoły łojowe w naszej skórze głowy





   Wiedza o funkcjonowaniu gruczołów łojowych  jest nam niezbędna do oceny stanu skóry głowy. Skalp i twarz, pod względem czynności gruczołów łojowych, stanowią jedność. Na podstawie wyglądu skóry twarzy można ocenić także rodzaj skóry głowy. 

Gruczoły łojowe uchodzą do mieszków włosowych, a przeciętnie jeden mieszek włosowy otacza 3 do 5 gruczołów. Ich wydzieliną jest mieszanina wosków, glicerydów, kwasów tłuszczowych, węglowodorów i cholesterolu. 

Na intensywność pracy gruczołów mają wpływ dwa czynniki:
  • genetyczna uwarunkowana ich wielkość
  • męskie hormony płciowe (androgeny)
Natomiast w zależności od natury wytwarzanego łoju odróżniamy:
  • łojotok tłusty (łój pokrywa równomiernie skórę głowy i włosy od nasady po końce).
  • łojotok suchy (wydzielina jest gęściejsza, pozostaje głównie na skórze i u nasady włosów).


 łojotok tłusty
   Skóra dorosłego człowieka wytwarza około 1-2 g łoju na dobę. Największe ilości jak można się domyślić, wytwarzane są przez owłosioną skórę głowy i w strefie T na twarzy (czoło, nos, broda), a następnie w okolicy międzyłopatkowej i mostka. Ilość wytwarzanego łoju zmienia się z wiekiem i w dużym stopniu sterowana jest przez układ hormonalny. Zaraz po narodzinach niemowlę ma jeszcze w organizmie hormony matki i to one sterują wytwarzaniem łoju przez skórę. W ciągu pierwszego roku życia ilość wytwarzanego łoju gwałtownie maleje, dlatego skóra małych dzieci jest wrażliwa i wymaga starannej ochrony. Wraz z dojrzewaniem gruczoły łojowe znacznie się powiększają i zaczynają wytwarzać więcej łoju. Wpływ na to mają androgeny- męskie hormony płciowe.

 Teraz obalimy mit, który brzmi mniej więcej tak: "Nosząc czapkę moja skóra głowy bardziej się przetłuszcza".

   Ciepło nie wpływa na ilość wytworzonego łoju, ale na jego rozprowadzanie. Pod wpływem ciepła łój może rozchodzić się po skórze z prędkością 3 cm/s. Pod wpływem niskich temperatur rozprowadzanie łoju zostaje spowolnione, dlatego aby natłuścić tę samą powierzchnię skóry, gruczoły muszą wytworzyć więcej łoju. 

Zatem nie zakładając czapki zimą, zmuszamy gruczoły do wytworzenia większej ilości łoju niż normalnie. Tylko wydaje nam się po zdjęciu czapki, że na włosach jest więcej sebum, ponieważ pod wpływem ciepła nasza standardowa ilość łoju bardziej się rozprowadziła. Ot cała prawda :)





Pisząc post wspomagałam się książką "Fryzjerstwo wraz z poradami kosmetycznymi".

niedziela, 13 grudnia 2015

NDW- odżywianie włosów 9-cio letniej włosomaniaczki



Dzisiaj na moim blogu zobaczycie włosy dziewięcioletniej Włosomaniaczki, która nie posiada bloga, a bardzo chciałaby pochwalić się swoimi zadbanymi włosami. Jak na swój młody wiek, podchodzi do pielęgnacji włosów bardzo racjonalnie i wie, że ten wysiłek jest ogromną inwestycją w przyszłość.

   
   Włosy Wiktorii miałam przyjemność widzieć na żywo i mogę Was zapewnić, że są w świetnej kondycji. Nie wymagają wielkiego wkładu w postaci nawilżenia czy regeneracji, dlatego dzisiaj obyło się bez olejowania. Skórę głowy umyła swoim ulubionym szamponem Head&shoulders citrus fresh, a następnie nałożyła porcję maski Sleek Line pod czepek na 20 minut. Po tym czasie, spłukała włosy chłodną wodą i zabezpieczyła wilgotne końcówki jedwabiem z Green Pharmacy. Starannie i delikatnie rozczesała włosy szczotką TT i podsuszyła je suszarką z letnim nawiewem. Kiedy już całkowicie wyschły, wyglądały tak:







   W rzeczywistości efekt był o wiele lepszy. Niestety na zdjęciach nie widać jaśniejszych refleksów i nie da się uchwycić jędrności oraz mięsistości.
   Po tak niewygórowanym odżywianiu włosy wyglądają idealnie; są wygładzone, lejące i dociążone. Wiktoria zwraca szczególną uwagę na kondycję końcówek i stara się przycinać je co 3-4 miesiące, dzięki czemu eliminuje problem z plątaniem i puszeniem. 

Jak widzicie, mało wymagające włosy można pielęgnować zestawem do 50 zł. Ze swojej strony polecałabym Wiktorii stosowanie od czasu do czasu płukanek zakwaszających (np. octowej- łyżka octu+1 litr wody), lub takich, które mają działanie nawilżające (płukanka z siemienia lnianego lub napar z lipy). Jeśli chodzi o oczyszczanie, to szampony rozcieńczałabym np. sokiem aloesowym, lecytyną, żółtkiem, czy żelem lnianym. 

Mam nadzieję, że Wiktoria zechce jeszcze kiedyś pokazać nam tutaj swoje włosy, oraz szerzej opowie o swojej pielęgnacji. My możemy pogratulować jej świetnego wyboru jeśli chodzi o racjonalną pielęgnację włosów i tego, aby nie zniszczyła osiągniętego piękna jednym, nieprzemyślanym zabiegiem chemicznym  :)




czwartek, 10 grudnia 2015

Prawdziwe oblicze moich włosów po spacerze


   Nie było mnie na blogu jakiś czas, ale teraz wszystko nadrabiam i dzisiaj pokażę Wam moje włosy w trochę innym wydaniu niż zwykle. Na większości zdjęć na blogu pokazuję włosy "ładne", które wcześniej przeszły domowy zabieg pielęgnacyjny. Nie chcę aby tylko taki ich wizerunek był dla Was znany, więc dzisiaj pokażę ich prawdziwe oblicze. Zobaczycie jak zachowują się po długim i chłodnym spacerze.

Przed wyjściem z domu były bardzo ładne, sypkie i mięsiste. Niestety już po kilku minutach spaceru po lesie, postrączkowały się i przez mgłę spuszyły.


Z moich obserwacji wynika, że włosy obcięte na prosto czy w delikatne u mniej się strączkują, niż włosy pocieniowane. Włosy cienkie strączkują się z samego faktu bycia włosami cienkimi. Oznacza to, że nawet włosy zdrowe, ale cienkie będą podatne na ten czynniki.

Największy problem mam z przednimi pasmami. Podczas rozczesywania odnoszę wrażenie, że rozkruszają się pod szczotką. Niestety podczas czesania dużo z nich się łamie i ciągnie. Niewątpliwie przyczyną są wysokoporowate, rozjaśniane końce, którym ciągle brak nawilżenia i wygładzenia.

Dopóki nie pozbędę się zniszczonej części włosów, będę miała problemy z rozczesywaniem. Ze strączkowaniem nie uporam się całkowicie, ale będę je eliminować przez związywanie włosów w kucyk lub koczek.

Na koniec jeszcze kilka zdjęć pochmurnego lasu.





Też macie podobny problem z włosami po spacerze czy wietrze? Jak sobie z nim radzicie?



środa, 2 grudnia 2015

Podsumowanie jesiennego zapuszczania włosów


To już ostateczne podsumowanie trzymiesięcznej akcji zapuszczania, której organizatorką jest nasza przemiła Ewa z wlosynaemigracji :) Robiąc podsumowanie nie byłam nastawiona na spektakularne efekty, ale jak się okazało miło się zaskoczyłam. Zacznę od wypisania co w danym miesiącu stosowałam i jaki wynik osiągnęłam.


1 miesiąc:

-zestaw przyspieszający porost Hair Jazz
-maska Bingo Spa z 12 ekstraktami roślinnymi (tylko na skalp)
-herbatka z pokrzywy i rumianku

było 53 cm- jest 55,8 cm
 podcięcie - 2 cm

2 miesiąc:

-wcierka Jantar
herbatka z pokrzywy i rumianku
-maska Bingo Spa z 12 ekstraktami roślinnymi na skalp 1 raz w tygodniu




  było 54 cm - jest 56,5 cm

3 miesiąc:

 

-herbatka z pokrzywy i rumianku codziennie kubek
-wcierka Seboradin z wyciągiem z drzewa oliwnego i cytrusowego
- maska na skalp Bingo Spa 1 raz w tygodniu



było 56,5- jest 57,5

   Wychodzi na to że włosy w ciągu trzech miesięcy urosły 6,5 cm. Jak na moje włosy to jest super osiągnięcie. Najmilej wspominam kurację Jantarem i zestawem Hair Jazz po których efekty były widoczne gołym okiem. Ostatni miesiąc okazał się byc najsłabszym, bo włosy urosły standardowy centymetr. Już wiem, że wcierka Seboradin nie wspomaga u mnie porostu, a cicho liczyłam że zostanie moim ulubieńcem. Podczas trwania akcji podcięłam włosy o 2 cm, ale za to zyskałam więcej baby hair :) Bardzo urosły i sięgają już prawie czubka nosa, ale jeszcze nie mogę ich złapać gumką. Na koniec jeszcze zdjęcie porównawcze z początku i końca akcji oraz podrośnięte bejbiki :)











wtorek, 1 grudnia 2015

NDW- ochładzanie koloru gencjanową mgiełką



Pisałam Wam niedawno że planuję ochłodzić nieco mój już pożółkły kolor włosów. Kupiłam więc gencjanę i przystąpiłam do działania.
Postawiłam na zrobienie mgiełki ochładzającej kolor na bazie dwóch odżywek w sprayu, których używam rzadko i niechętnie.

  Do pustej buteleczki z atomizerem wlałam na oko trochę odżywki arganowej z Joanny i mniej więcej tyle samo kaszmirowej z Gliss Kur. 
Dodałam 5 kropel gencjany i dokładnie wstrząsnęłam, aby wszystko dobrze się połączyło. Oczywiście 5 kropelek na tak małą objętość odżywek to bardzo dużo, ale nie chciało mi się już wszystkiego rozcieńczać, a wizja fioletowych włosów wcale mnie nie ruszyła.

Spryskałam dokładnie suche włosy otrzymaną mgiełką i 4 godziny później przystąpiłam do mycia oraz odżywiania. 


Umyłam dwukrotnie włosy szamponem Pantene intensywna regeneracja i pod czepek nałożyłam ulubioną maskę z Ziaji na 30 minut. Wilgotne końce zabezpieczyłam serum/olejkiem  z Isany i wysuszyłam włosy suszarką z letnim nawiewem.



Porowate końce, które jeszcze pamiętają farbowanie niebieską pianką, mocno złapały fiolet, natomiast odrośnięta długość nie za bardzo chciała współpracować. Włosy na zdjęciach wyszły kiepsko, ale w rzeczywistości jest dobrze i nie mam na co narzekać.