niedziela, 28 lutego 2016

NDW- Pielęgnacja z Nivea



 Nałożyłam rano na włosy olej Amla i dopiero przed południem zmyłam go szamponem Nivea  diamond volume. Długo nie mogłam przekonać się do kosmetyków tej firmy, bo obawiałam się szczególnie po szamponach że obciążą mi włosy przy nasadzie. Na szczęście ten który mam, nie jest perłowy więc sprawdza się bardzo dobrze. Na wilgotne włosy nałożyłam porcję odżywki z tej samej serii i wczesałam ją prostokątną, płaską szczotką. Następnie wszystko spłukałam, a końce zabezpieczyłam  serum z Gliss Kur do ekstremalnie nadwyrężonych włosów. Po wczesaniu odżywki włosy były już rozplątane więc nie męczyłam ich już kolejny raz szczotką. Nie użyłam żadnego stylizatora do fal, ponieważ nie miałam czasu na ugniatanie. Podsuszyłam je suszarką z dyfuzorem do fal i lekko ugniotłam dłońmi.




 Zamierzam je potem rozczesać aby całość była puszysta i pełna objętości. Włosy są miękkie i lśniące, chociaż na zdjęciach tego nie widać. Jestem zadowolona z zestawu Nivea i pewnie przetestuję kiedyś inne wersje.




środa, 24 lutego 2016

NDW- glinkowy peeling skóry głowy


    Wybaczcie mi moją nieobecność tutaj i na Waszych blogach. Skaleczyłam sie mocno i nie miałam ochoty bawić się z klawiaturą jedną ręką. 
   Ostatnio przestawiłam się trochę z myciem włosów i robię to mniej więcej co 3-4 dni, dlatego co kilka myć funduję skórze głowy peeling.

Mycie: Szampon Family pokrzywowy
Peeling i odżywianie: Zmieszałam łyżkę zielonej glinki z trzema łyżkami maski BingoSpa przeznaczonej do skóry głowy.


  Po nałożeniu masy peelingującej zrobiłam kilkuminutowy masaż skóry głowy, a na długość rozprowadziłam maskę Biovax Orchod. Nałożyłam czepek i czapkę zimową. Po wykonaniu tych czynności jedną ręką, postanowiłam sobie odpuścić dzisiejsze ugniatanie włosów.  Pół godziny później spłukałam wszystko z włosów i żeby było szybciej, wysuszyłam je suszarką. Były bardzo miękkie, lśniące i dociążone, ale niestety zapomniałam zrobić im zdjęcia. 
   Dzisiaj po rozwinięciu z koczka są pogięte, końcówki (jak zawsze po koczku) spuszone, ale gładkość i miękkość pozostała. Włosy przy nasadzie są odbite i pełne objętości. Końcówki dopiero za jakieś dwie godziny same się ogarną i wygładzą.



Sama już nie wiem, czy ja robię koczka źle, czy to jest spowodowane tym, że moje włosy są cienkie i podatne na odkształcenia. Nie chcę być całe życie skazana na warkocza.

A jaka jest Wasza ulubiona fryzura na noc?


środa, 17 lutego 2016

"Zagęszczanie rzadkich włosów"- TOPPIK



   Wiele z nas walczy o zagęszczenie rzadkich włosów, stosując wcierki do skóry głowy. Przynoszą one rezultaty, ale średnio po miesiącu regularnego wcierania. Dzisiaj opowiem Wam o kosmetyku Toppik, który działa natychmiast, wystarczy posypać nim włosy i przeczesać je. 



Co to jest Toppik i na czym polega jego działanie?
   Topik to innowacyjny kosmetyk przeznaczony  dla osób z cienkimi i rzadkimi włosami. Kilkumilimetrowe włókna zawarte w kosmetyku są naładowane elektrostatycznie. Dzięki temu nie przelatują przez włosy tylko wczepiają się w nie. Te zagadkowe mikrowłókna to nic innego jak keratyna, naturalny budulec naszych włosów. Jest dostępny w 9 kolorach, które można ze sobą łączyć w celu uzyskania najlepszych rezultatów.



Skład
KERATIN, AMMONIUM CHLORIDE, SILICA, DMDM HYDANTOIN, może zawierać barwniki takie jak: yellow, red, Blue, green itp.

Pojemność i opakowanie
Całość zapakowana jest w bardzo solidny, dwunastogramowy, zakręcany słoiczek z sitkiem. Toppik dostępny jest również w większych gramaturach (27.5g oraz 55g)


Ile utrzymuje się efekt?
   Efekt utrzymuje się do kolejnego mycia. Spłukuje się całkowicie razem z myciem i można go zastosować ponownie na czyste, suche włosy. 

Dostępność i cena
Produkt dostępny jest na stronie producenta KLIK 
w cenie 74zł za 12g. Jeśli decydujemy się zamówić kosmetyk, proponuję namówić też kogoś z rodziny, znajomego i zwrócić uwagę na rabat. Przy zakupie dwóch sztuk płacimy za sztukę 70.30zł przy czterech, sztuka wychodzi za 66.50zł. Takie same opusty dotyczą wszystkich produktów w ich sklepie online KLIK
 
Sposób użycia jest bardzo prosty. Wystarczy umyć włosy i wysuszyć je. Potem ułożyć dowolną fryzurę i posypać kosmetykiem miejsca z przerzedzonymi włosami. Następnie delikatnie pogładzić dłonią lub przeczesać włosy, aby mikrowłókna się w nie wczepiły.  W celu utrwalenia fryzury i mocniejszego związania mikrowłókien z włosami spryskać lakierem.


Efekt przed i po

Sama posiadam cienkie włosy, ale jeśli chodzi o gęstość to nie mogę narzekać. Na początku chciałam na sobie przetestować Toppik, lecz w moim przypadku nie byłoby widać spektakularnych efektów. Wybrałam zatem z palety kolorów "ciemny brąz", kolor popularny w mojej rodzinie, więc byłam pewna że znajdę kogoś do zaprezentowania efektu. Okazało się, że ochotników jest więcej, co oznaczało że będziemy mieć więcej efektów do porównania :)



Mimo fryzjerskiego fachu, pierwszy raz miałam styczność z takim produktem. Aplikacja jednak okazała się być bardzo prosta i szybka. Przez sitko wypada odpowiednia ilość drobinek keratynowych, więc nie ma mowy o przesadzeniu. Po delikatnym przygładzeniu włosów opuszkami palców i utrwaleniu fryzury lakierem, efekt zagęszczonych włosów jest całkowicie naturalny i niezauważalny dla innych osób. Wszyscy byliśmy zdumieni kiedy zobaczyliśmy prawdziwe efekty. Myślę, że nie ma sensu podpisywać każdego zdjęcia, bo doskonale widać które jest przed, a które po. Oceńcie sami:



Żeby nie było tak łatwo moi testerzy zgodzili się na jeszcze jeden test. Producent deklaruje nam, że kosmetyk Toppik nie spadnie z włosów nawet jeśli  zdarzy nam się zmierzyć z różnymi warunkami. Byliśmy sceptycznie do tego nastawieni, ale okazało się, że jeśli odpowiednio utrwalimy mikrowłókna, to są w stanie utrzymać efekt gęstych włosów nawet po wietrznym spacerze i deszczu [nie chodzi o huragan i ulewę :) ] Można go nosić przy koszulach, a nawet spać w białej pościeli ponieważ nie farbuje, nie kruszy się i nie spływa z włosów. Problemem też nie jest czesanie, dotykanie włosów, a nawet noszenie czapki. 




Wydajność produktu Toppik.
Wbrew pozorom kosmetyk jest bardzo produktywny, ponieważ na pokrycie przerzedzonego miejsca potrzeba go tylko odrobinę i przyjmuje się, że 3g wystarczają na około 6 zastosowań. Zależy to oczywiście od powierzchni włosów przerzedzonych, ale sama mogę przyznać, że nie zauważyłam ubytku w opakowaniu. 

Na koniec mam dla Was jeszcze porównanie po zastosowaniu kosmetyku Toppik na włosach siwych. Jest to świetne rozwiązanie dla osób cierpiących na siwienie "plackowate". Jeśli włosy nie są zbyt długie, kosmetyk jest w stanie zakryć kolor i jednocześnie zagęścić włosy. Oczywiście naturalniejszy efekt będzie u osób gdzie siwienie występuje małymi plamkami, ale poniższe zdjęcia są dowodem, że "da się".



Czy polecam kosmetyk Toppik do zagęszczania włosów?
Wiadomo, że uzyskujemy efekt doraźny i po zmyciu produktu zostajemy nadal z problemem rzadkich włosów, ale myślę, że warto dla samego komfortu psychicznego. Chyba każdy czuje się lepiej i pewniej, kiedy wie, że jego włosy w danym momencie wyglądają dobrze. W pewnym wieku nie jesteśmy już w stanie pobudzić do wzrostu uśpionych mieszków włosowych. Jedynym sensownym rozwiązaniem jest stosowanie kosmetyków tego typu, które zamaskują problem w sposób prosty z naturalnym efektem. 

Dziękuję firmie Toppik za możliwość testowania produktu.
 

 Zapraszam na stronę producenta KLIK znajdziecie tam więcej szczegółowych informacji, efektów przed i po, oraz koniecznie zobaczcie filmik z udziałem dzieci w roli głównej :)

Słyszeliście już o tym produkcie? Może ktoś z Was już testował?

 

niedziela, 14 lutego 2016

Wydobywanie naturalnego skrętu moich włosów



   Pisałam niedawno o tym, że nie chcę już prostych włosów. Od tamtego czasu za każdym razem po ich umyciu, stylizuję je jako fale. 
   Nie zamierzam kupować specjalnych kosmetyków. Mam spore zapasy więc radzę sobie z ich pomocą. Umyłam włosy szamponem Pantene i nałożyłam na 20 minut maskę Vital Derm. Zapomniałam przynieść jej do zdjęcia. Po ustalonym czasie spłukałam ją letnią wodą i odsączyłam włosy w ręcznik. Wtarłam w mokre włosy odżywkę Naturia z pokrzywą i zieloną herbatą i przystąpiłam do ugniatania. Po dwóch minutach nałożyłam jeszcze żel Isana i wysuszyłam włosy suszarką ze specjalnym dyfuzorem do fal. Fryzura była bardzo zbita, a fale twarde. Kiedy były już zupełnie suche to dokładnie je odgniotłam i zrobiły się nagle miękkie. 

zdjęcia robiła babcia więc mogą nie mieć odpowiedniej ostrości

   Dół słabo się pofalował i pasemko z grzywki, ale na razie nie martwię się, bo to dopiero początki. Strasznie dziwnie się czuję z taką objętością i odczuwam duże skrócenie włosów. 



   Trochę źle jest mi je stylizować, bo mają jednakową długość. Może gdyby były dłuższe, skusiłabym się na cieniowanie. 


Co myślicie o tych a'la falach? 

piątek, 12 lutego 2016

Odżywka w spray'u Moisture Kick Schwarzkopf - mój hit




   Jako posiadaczka cienkich i delikatnych włosów, które uwielbiają się plątać często sięgam po odżywki w spray'u,  które mają ułatwić mi ich rozczesywanie. Na odżywkę BC Schwarzkopf trafiłam przypadkiem, robiąc zakupy w sklepie fryzjerskim. Dotychczas myślałam, że nie znajdę już lepszej od tej żółtej z olejami GlissKur; tego samego producenta z resztą. Po pierwszym użyciu wiedziałam, że się polubimy i nie zawiodłam się.


Cena i dostępność.
Ze stacjonarną dostępnością nie ma łatwo, ponieważ możemy ją znaleźć tylko w sklepach i hurtowniach fryzjerskich. Nigdzie indziej jej nie widziałam. Uwagę należy zwrócić na cenę, bo zależnie od miejsca sprzedaży może się ona wahać od 17 (internet) do nawet 40 zł (stacjonarnie).



Opakowanie i pojemność. 
   Odżywka ma 200 ml i mieści się w ładnej, niebieskiej butelce z atomizerem, który nie zacina się i świetnie rozpyla kosmetyk. 

Formuła i zapach.  
   Jest to mieszanina dwóch stanów: płynny oraz piankowy, gęstszy który unosi się na powierzchni. Przed aplikacją należy odżywkę energicznie wstrząsnąć, aby połączyły się w jedną formułę. Zapachem przypomina wersję odżywki szafirowej GlissKur, ale jest bardziej słodki, przypominający jednocześnie kosmetyki typowo fryzjerskie. 

 Skład.

AQUA, CYCLOMATHICONE, PHENYL TRIMETHICONE, STEARDIMONIUM HYDROXYPROPYL HYDROLYZED KERATIN, HYDROLYZED KERATIN, DIMETHYLSILANOL HYALURONATE, DIMETHICONOL, CETYL PEG/PPG-10/1 DIMETHICONE, POLYQUATERIUM-16, PANTHENOL, CITRIC ACID, PARFUM (FRAGRANCE), CETRIMONIUM CHLORIDE, SODIUM BENZOATE, LIMONENE, PHENOXYETHANOL


 Jak działa na moje włosy?
   Pozwala przede wszystkim łatwo je rozczesać. W składzie posiada silikony, które dodatkowo zabezpieczają włosy przed łamaniem i kruszeniem końcówek. Po wysuszeniu nie ma efektu obciążenia nawet kiedy popryskam przy nasadzie. Włosy są miękkie, błyszczące i zdecydowanie mniej się plączą . Zapach utrzymuje się do następnego mycia, ale w ciągu dnia sama go nie wyczuwam- jedynie ludzie z otoczenia. Użyta drugi dzień po myciu i rozplątaniu z warkocza, dyscyplinuje i zmniejsza puszenie. Nie oczekuję od tego typu odżywek żadnej regeneracji, bo od tego są min. maski. Najważniejsze, że pomaga w rozczesywaniu i zabezpiecza. Polecam wypróbować na własnych włosach.

Ocena końcowa 5 na 5 gwiazdek 







Znacie tę odżywkę? 

 

niedziela, 7 lutego 2016

NDW- kręcenie na opaskę


    Wpis będzie krótki, ale konkretny. Złapała mnie ostra grypa i niestety nie jestem w stanie dzisiaj wydobyć naturalnego skrętu włosów. Zawinęłam je jednak na opaskę, aby otrzymać efekt inny niż zawsze i się udało.
   Włosy umyłam szamponem do włosów cienkich i przetłuszczających się Nivea, a następnie nałożyłam maskę Ziaja intensywne wygładzanie. Po 20 minutach spłukałam dokładnie letnią wodą i zabezpieczyłam końce olejkiem Isana. Wysuszyłam włosy suszarką i już suche zawinęłam TYM sposobem. Po 40 minutach miałam już na głowie loko fale, które dzisiaj wyszły przyzwoicie, dlatego chciałam Wam je pokazać.










   Mam nadzieję że za kilka dni wróci mi siła i będę mogła staranniej zająć się włosami.

pozdrawiam i życzę Wam zdrowia!



czwartek, 4 lutego 2016

Zanudziłam się już swoimi prostymi włosami ;(


     Od pewnego czasu coraz częściej w wyglądzie moich włosów dostrzegam monotonię i strasznie mnie to męczy. Doszłam do wniosku, że jeśli nie podobają mi się - to przecież mogę coś zmienić. W końcu włosy są dla mnie, a nie ja dla włosów. Według podziału skrętu, posiadam typ między 2a, a 2b. Przy odrobinie wysiłku, mogę mieć prawie proste włosy (szczotka i suszarka w ruch) lub falowane (wystarczy pozostawić je do naturalnego wyschnięcia).
    Jak niejednokrotnie zauważyliście, częściej noszę proste i nie wspominam szczególnie o naturalnym skręcie. Co mycie walczę z puszeniem, które spowodowane jest buntem wyprostowanych fal. Jutrzejszy dzień będzie dniem zwrotnym, ponieważ od jutra wprowadzam pielęgnację dostosowaną do włosów falowanych. Zdaję sobie sprawę, że może nie być łatwo na początku z włosami obciętymi na prosto, ale jeśli zauważę jakiś postęp- będę kontynuować swój plan i (zaryzykuję i napiszę) delikatnie je pocieniuję, ale jeśli już to w drugiej połowie roku.


 Mam zamiar też kręcić swoje włosy metodami naturalnymi i bez użycia ciepła. Na pewno okaże się to pomocne w pierwszych dniach nowej pielęgnacji. Zobaczycie kręcenie na słomki,
słynną opaskę  i pewnie kilka innych "eko" metod. 

Dzisiaj pokazuję jeszcze raz moje włosy w wersji prostej. Zdjęcie ostatnie najbardziej pokazuje prawdziwy ich kolor. Użyłam sprawdzonego duetu z Pantene, o którym pisałam tutaj . Szamponem umyłam tylko skórę głowy i na kilka minut nałożyłam odżywkę w piance. Wtarłam potem Jantara w skalp i końce zabezpieczyłam olejkiem Isana. Oczywiście wysuszyłam włosy suszarką. Wiatr nie sprzyjał robieniu zdjęć. 



 Już po kilku minutach moje włosy wyglądały źle. Poplątały się i postrączkowały. O tym, dlaczego tak się u mnie dzieje pisałam już tutaj . Mam nadzieję, że w falach nie będzie z tym takiego problemu. Nie mogę jednak obiecać, że przywyknę na stałe do nowej pielęgnacji, ale mocno postaram się do tego przyłożyć.



Zabieram się za przyswajanie informacji dotyczących mycia i stylizacji fal. 

 
Co myślicie o mojej decyzji? Warto spróbować czy pozostać przy aktualnej pielęgnacji?

poniedziałek, 1 lutego 2016

NDW- samodzielne podcięcie końcówek




   Kolejny raz zgłosiłam swoją chęć udziału w akcji zapuszczania włosów u Ewy z wlosynaemigracji. 
Zaczynamy od dzisiaj, więc uznałam, że jest to najlepszy moment na strzyżenie końcówek i odświeżenie linii cięcia. 
   Najpierw umyłam skórę głowy szamponem Nivea do włosów cienkich i z tendencją do przetłuszczania się; wymieszałam porcję maski Isana z łyżeczką nafty kosmetycznej i nałożyłam na 20 minut pod czepek. Po ustalonym czasie wszystko spłukałam i pozwoliłam włosom lekko podeschnąć. Według metody "na babuszkę" podcięłam 1 cm końcówek i przystąpiłam do suszenia włosów.


   Miałam ochotę na zrobienie zdjęć na zewnątrz, ale okazało się, że jest zbyt wietrznie ...


... i sesję dokończyłam już w domu.


Jestem zadowolona z wyglądu moich włosów. Bardzo lubią naftę i wiedziałam jakiego efektu się spodziewać. Po podcięciu mają długość 60,5 cm, więc z taką liczbą startuję w akcji. Jeśli chodzi o przyspieszacze wzrostu na luty, to mój plan przedstawia się następująco:
- Wcierka Jantar po każdym myciu włosów na wilgotną skórę głowy
-wewnętrznie: kwas foliowy i tran

Nie ma tego dużo, ale mam nadzieję że dam radę wycisnąć więcej niż ten standardowy centymetr. 

Trzymam kciuki za pozostałe uczestniczki zapuszczające się :)