niedziela, 29 maja 2016

Włosowy chillout 2 - gencjanowa maska



   Włosy  coraz bardziej rozjasniają się od słońca, a jednocześnie żółkną i przybierają niechcianego przeze mnie odcienia. Dawno już stosowałam gencjanę, więc stwierdziłam że nadeszła dla niej odpowiednia pora. Płukanki z jej dodatkiem także lubię, ale maska jest dla mnie wygodniejsza i neutralizacja szybsza.

   Umyłam włosy szamponem Pantene i przystąpiłam do przygotowania maski. Wykorzystalam kurację Isana, łyżeczkę olejku Yves Rocher i cztery krople gencjany. Mieszankę nałożyłam na całe włosy, pod czepek na 20 minut. Po tym czasie wszystko spłukałam i wilgotne końce zabezpieczyłam olejkiem Isana. Włosy wysuszyłam suszarką i zawinęłam w koczek ślimak, przypinając je żabkami.





    Kolor po gencjanie zrobił się ewidentnie popielaty, chociaż w słońcu na zdjeciach może nie być widać różnicy. Jestem zadowolona z uzyskanego efektu kolorystycznego jak i tego, jeśli chodzi o odżywienie.


wtorek, 24 maja 2016

Aktualizacja włosowa maj 2016


   Witajcie po dłuższej przerwie! :) Pora na aktualizację włosową. Przez ostatnie dwa miesiące moja pielegnacja była bardzo minimalistyczna. Ograniczyłam się do kilku kosmetyków i zrezygnowałam z olejowania włosów. Myłam je najczęsciej szamponem syberyjskim na bazie propolisu brzozowego lub kwiatowego, a sporadycznie sięgałam po Batiste kwiatowy. Odżywiałam je zamiennie odżywkami - Isana, Pantene w piance lub odżywką Toppik pogrubiającą włosy. Sporadycznie sięgałam po odżywkę w sprayu Loton, ale końcówki zabezpieczałam po kazdym myciu serum Isana.

Tak prezentowały się po nocnym koczku.




   Niestety nie zawsze było tak ładnie... Czasami po koczku musiałam je tylko związać w kitkę, bo nie nadawały się na pokaz publiczny.
Poniższe zdjęcie i tak nie odzwierciedla tego puszku, który miałam na głowie.


 Wczoraj zmierzyłam długość moją ulubioną metodą ''od czoła'' i wyszło 66 cm. Spodziewałam się mniejszego przyrostu, a tu taka niespodzianka. 2 cm w ciągu miesiąca to u mnie świetny efekt - bez wcierania czegoś w skórę głowy.  Zrobiłam zdjęcie i końcówki mówiły same za siebie.

 
   Chwyciłam za nożyczki i poszło 2 cm. Linia cięcia jest teraz widoczna a końce ostre i nie plączą się.

Po podcięciu.

Aktualny stan jest dla mnie bardzo zadowalający ale do osiągnięcia celu w długości brakuje jeszcze jedenastu cm. Naturalny kolor powoli rozjaśnia się od słońca, a końce niestety psują cały wygląd, ale poczekam jeszcze trochę i jeśli się znudzę to zetnę rozjaśnioną część.