niedziela, 29 maja 2016

Włosowy chillout 2 - gencjanowa maska



   Włosy  coraz bardziej rozjasniają się od słońca, a jednocześnie żółkną i przybierają niechcianego przeze mnie odcienia. Dawno już stosowałam gencjanę, więc stwierdziłam że nadeszła dla niej odpowiednia pora. Płukanki z jej dodatkiem także lubię, ale maska jest dla mnie wygodniejsza i neutralizacja szybsza.

   Umyłam włosy szamponem Pantene i przystąpiłam do przygotowania maski. Wykorzystalam kurację Isana, łyżeczkę olejku Yves Rocher i cztery krople gencjany. Mieszankę nałożyłam na całe włosy, pod czepek na 20 minut. Po tym czasie wszystko spłukałam i wilgotne końce zabezpieczyłam olejkiem Isana. Włosy wysuszyłam suszarką i zawinęłam w koczek ślimak, przypinając je żabkami.





    Kolor po gencjanie zrobił się ewidentnie popielaty, chociaż w słońcu na zdjeciach może nie być widać różnicy. Jestem zadowolona z uzyskanego efektu kolorystycznego jak i tego, jeśli chodzi o odżywienie.


8 komentarzy:

  1. Świetnie się pokręciły od koczka;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Musze kiedys w koncu wyprobowac ten specyfik ! Gdzie mozna to dostac? :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Planuję właśnie kupić gencjanę i ochłodzić moją czerń :) Twoje włosy zachęcają mnie do tego tym bardziej. Normalnie je ubóstwiam! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny kolor włosów <3 i piękne loczki <3
    zazdroszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe jak gencjana sprawdziłaby się na naturalnym kolorze :) a włosy ślicznie się zakręciły, moje ostatnie tylko lekko się falują po koczku ;\

    OdpowiedzUsuń

Hej! Każdy komentarz sprawia mi wielką radość . Reklama jest zbędna, ponieważ odwiedzam wszystkich komentujących i obserwujących. :)