niedziela, 30 lipca 2017

Włosowy chillout z Expander'em COUVRe- pierwsze użycie


      Jak wiecie, moje włosy są cienkie i delikatne. Zwracam zatem szczególną uwagę na nowości różnych marek, które proponują kosmetyki do tego typu włosów. Zainteresowała mnie odżywka bez spłukiwania w sklepie Toppeo i przez najbliższy czas będę testować jej działanie na moich włosach.





   Dlaczego piszę wpis z wrażeniami po pierwszym użyciu? Otóż producent informuje nas o tym, że Couvre Expander wyraźnie pogrubia włosy już od pierwszego zastosowania sprawiając, że wyglądają na gęstsze i mocniejsze.
   Odżywka znajduje się w pojemniczku (118ml) z pompką i ma formę przezroczystego żelu o bardzo ładnym zapachu. Dozuje się idealne porcje kosmetyku w zależności od długości włosów.

   "Expander posiada dużą zawartość białka, które przenika do struktury włosa uzupełniając jego cienką łodygę w niezbędne proteiny. Dostarcza nie tylko niezbędnych białek do łodygi, ale również wzmacnia ścianki włosa, co sprawia, że proteiny pozostają wewnątrz przez długi okres czasu, Dlatego też poprzez systematyczne stosowanie tego kosmetyku, każdy pojedynczy włos może zostać pogrubiony nawet o 50 % "



   Aby nie zaburzyć efektywności odżywki, umyłam włosy samym szamponem i według zaleceń nałożyłam ją na wilgotne włosy. Wysuszyłam je suszarką z letnim nawiewem i efekt gotowy. 




    Jak na pierwszy raz to jestem zadowolona z wyglądu moich włosów. Ostatnio pisałam o tym, że zrobiłam sobie pasemka Klik  i bardzo obawiałam się w jakim będą stanie po wysuszeniu bez użycia maski czy nawet odżywki. Wizualnie prezentują się dobrze, jedynie w dotyku straciły na śliskości. Jeśli chodzi o pogrubienie włosów to zdecydowanie jest to wyczuwalne, nie jestem jednak zadowolona z tej szorstkości.

   W tym pierwszym wpisie nie będę więcej się rozwodzić. Zobaczymy jak będzie z większymi i mniejszymi porcjami odżywki oraz jak poradzi sobie z włosami na przestrzeni kilku myć. Zwrócę uwagę także na wydajność, ponieważ produkt Couvre nie należy do najtańszych.  Moja dzisiejsza ocena to 3 na 5 pkt.

Słyszeliście o tej odżywce? Może już ją znacie?



 

15 komentarzy:

  1. Uważam, że problemem tego kosmetyku może być to, że przy "systematycznym stosowaniu" (tak jak mówił producent) może przeproteinować włosy. Mogłabym prosić o skład? ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie z proteinami trzeba uważać. Jest i skład :)

      Usuń
  2. Efekt na prawdę bardzo ładny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. eulallio, jako ze jestes po szkole fryzjerskiej to prosze poratuj ;). Moj nat. Kolor to mysi blond, chyba ciemniejszy od twojego, ale jasniejszy niz ma blondhaircare. Rozjasniłam go pare razy woda utl. 3% (!), a teraz powracam do natury. Jaka drogeryjna farbe mogłabys mi polecic do przyciemnienia, bez robienia pigmentacji? Obecnie mam na głowie zołtawy jasny blond na poziomie 8/9. Probowałam przyciemnic Joanna nr 210 na oxy 4,5%, ale bez skutku. Myslałam tez o Joannie nr 33, ale widziałam ze tobie tez nie przyciemniła. Rozważam Londę nr 17 lub Marion popielaty blond nr 694 z rozcienczeniem oxy, ale czy ten popiel nie spowodowałby zieleni? Prosze poratuj jaka farbe powinnam kupic :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej, ja zrezygnowałabym raczej z farb drogeryjnych, a wybrała te profesjonalne aby uzyskać chłodny kolor bez ciepłych refleksów. W różnych przypadkach najrozsądniejszym wyborem nawet mieszanka różnych dwóch farb, które pomogą dobrać panie w sklepach fryzjerskich. Jeśli jednak jesteś bardziej skłonna użyć drogeryjnych farb, to niech to będą odcienie popielu. Garnier Olia 7.0 wygląda nawet ciekawie- jednak nie obędziesz się bez szamponów i masek neutralizujących żółte odcienie. Farba zawsze będzie schodzić do żółtych tonów z biegiem czasu. Możesz także do farby dodać mixton Goldwell A-MIX (popielaty). Zielonych refleksów można szybko się pozbyć za pomocą kwaśnych płukanek, z soku z cytryny, piwa czy kawy. Jest też opcja z koncentratem pomidorowym, który rzeczywiście radzi sobie z tym świetnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Najpierw napiszę o odczytywaniu numerków farb. Kolory naturalne czyli wysokość tonu oznaczone są kolejno:
      1 – czarny,
      2 – bardzo ciemny brąz,
      3 – ciemny brąz,
      4 – brąz,
      5 – jasny brąz,
      6 – ciemny blond,
      7 – blond,
      8 – jasny blond,
      9 – bardzo jasny blond,
      10 – bardzo bardzo jasny blond

      blondy super jasne oznaczane są numerkami 11 i 12

      Każda farba oznaczona jest właśnie takim pierwszym numerkiem podstawowym od 1 do 12

      Następnie po przecinku, według podstawowego podziału są odcienie/refleksy:

      1–Popielaty
      2–Opalizujący
      3–Złocisty
      4–Miedziany
      5–Mahoniowy
      6–Czerwony
      7–Zielony
      np. 6,3- ciemny blond, złocisty

      Często wprowadzana jest także druga liczba po przecinku np 5.52–jasny brąz mahoniowo opalizujący

      Większość farb odczytamy właśnie w ten sposób, zdarza się że producenci używają "swoich" nazw- karmelowy, mosiądz lub bakłażan i numerują te kolory według swoich ustaleń. Wtedy pomocna jest paleta kolorystyczna i to według niej szukamy wybranego koloru. :) Zdecydowanie tak jak określiłaś i wymieniłaś wyżej te numerki są nietypowe ponieważ nie zostały nadane według ogólnego podziału. Paleta całej gamy kolorystycznej danej firmy będzie w tym przypadku niezastąpiona.

      Jeśli chodzi o dodawanie gencjany do farby to raczej nie polecałabym tego praktykować. Gencjana daje świetne efekty, więc ze spokojnym sercem można jej używać po farbowaniu, a farbie pozwolić na to aby zadziałała w składzie w jakim ją stworzono.

      Po użyciu Olii i ochładzaniu koloru co jakiś czas myślę, że nie obędzie się bez jeszcze jednego zabiegu, np pasemek. Granica niestety będzie w jakimś stopniu widoczna i w moim przypadku, kiedy wracałam do naturalnego koloru pasemka, tylko wykonane na szczycie głowy, czyli praktycznie przy przedziałku sprawdziły się świetnie. Wykonałam je sama, tym samym kolorem którym farbowałam ostatni raz, przejeżdżając pędzelkiem delikatnie, po około trzy centymetrowym odrośniętym kolorze- zachodząc kilka cm niżej granicy naturalnego koloru. W ten sposób zatarłam kontrast odcieni.

      Twój naturalny kolor jest na prawdę piękny. Jeśli jesteś obdarzona szybkim wzrostem włosów to zapuścisz szybko naturalki :)
      Końce zabezpiecz folią aluminiową, ale przed okręceniem, najpierw zrób z włosów warkoczyka. Jeśli nawet odrobina farby spłynie, to nie będzie to plama. :)

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 33 byłby idealny. Będzie potrzebna Ci chyba asystentka, ponieważ trzeba nałożyć w miarę szybko i sprawnie ten kolor. Blond szybko będzie go łapać i nie trzymaj jej za długo bo może być potem za ciemno :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Oczywiście że rozumiem. Włosy to naturalna ozdoba każdej kobiety :)
      W tej sytuacji musisz udać się do fryzjera, ale najlepiej z minimalnym odrostem 1,5 cm :/ tylko w ten sposób dobierze on właściwy kolor. Odczekaj dwa tygodnie- to minimalny okres czasu, który jest odpowiedni do przeprowadzenia kolejnej koloryzacji.
      Muszę Ci powiedzieć, że ceny w Twojej okolicy są zabójcze... U nas byłby to koszt w granicach 60-80zł. Może lepiej wyjechać gdzieś po za miasto i poszukać jakiegoś godnego salonu.

      Usuń
    4. Umówiłam się na środę 16.08 w salonie blisko domu, pani stwierdziła, że jeśli włoski nie będą chciały łapać farby itd. to wyjdzie maks. 160zł...
      Wiesz przejrzałam też ceny w salonach w pobliskich miejscowościach (na stronce moment.pl) i nie są one na tyle dużo niższe, by opłacało mi się tam jechać (nie mam auta i jestem skazana na kom. miejską, niestety nie przysługuje mi już bilet ulgowy ;/).
      Pani wydała się ok, wysłuchała mnie i dobrała termin tak żeby się nie spieszyć w trakcie zabiegu. Oby obyło się bez reklamacji :).
      Na szczęście udało mi się znaleźć zdjęcie sprzed 2 lat które idealnie oddaje mój naturalny kolor.
      Wezmę ze sobą również drugie, aby pokazać jak różnie ten kolor może wyglądać w zal. od światła - na pierwszym chłodny i szarawy, na drugim ciepły i jasny ;p.
      Mysie blondy stety/niestety mają to do siebie.

      Nie wyobrażam sobie przechodzić 1,5 miesiąca z tymi plamami i ogólną kupą na głowie, do tego w białym świetle widać glona :(.
      O kondycję włosów się nie boję, im tak częste nałożenie farby nie szkodziło (wiem już niestety z ubiegłych lat ;p)
      Poprosiłam, żeby ogarnąć kolor na długości a te końcoówki które pozostały jasne tak zostawić, natomiast te które się niestety zafarbowały rozjaśnić i położyć na to moją piankę.
      Uff trochę roboty z tym wszystkim będzie :).
      A mam na koniec jeszcze pytanko, czy ten rozjaśniać do pasemek o którym ostatnio pisałaś różni się od rozj. Joanny do całych włosów?
      Chyba tylko oksydantem, bo ten co użyłaś ma 12% a ten do całych włosów 9% (wiem bo to nim robiłam końcówki), czyli po rozcieńczeniu oksy do 9% wyszedłby ten sam produkt?

      Usuń
    5. Jeśli chodzi o rozjaśniacze różnych firm, to są to te same produkty czyli proszek rozjaśniający, a różniące się jedynie oksydantami. Można do proszku dodać 3%, 6%, 9% lub 12% i tym samym wyznaczyć sobie siłę rozjaśnienia jaki mamy uzyskać.
      Trochę roboty będzie, ale trzymam kciuki aby się wszystko udało :)

      Usuń

Hej! Każdy komentarz sprawia mi wielką radość . Reklama jest zbędna, ponieważ odwiedzam wszystkich komentujących i obserwujących. :)