MojaWłosowaHistoria

   Od małego miałam cienkie włosy w kolorze jasnego blondu.


Czesanie bylo najgorszą czynnością i zaraz po komunii scięłam wlosy do ramion.
 Pierwsze farbowanie było w gimnazjum. Wybierałam wtedy kolory słonecznego blondu.?Włosy były żółte, ale wcale nie przeszkadzało mi to. Pamiętam że byłam zakochana w szamponie Palmolive brzoskwiniowym. Rzadko stosowałam odżywki, nie mówiąc o maskach.

 Zaczęłam codziennie prostować włosy i jeszcze bardziej je wycieniowałam.


Po gimnazjum musiałam wybrać jakiś kierunek w dalszej edukacji... ostatecznie padło na fryzjerstwo.
   Tu zaczyna się najgorszy włosowy koszmar 


   Mieliśmy pracownię fryzjerską u siebie w szkole, więc ze wszystkich sprzętów i preparatów mogłam korzystać ile chciałam i kiedy chciałam. Na początku 1 klasy,  pierwszy raz położyłam na całe włosy rozjaśniacz. Kolor bardzo mi się spodobał i co miesiąc powtarzałam ten zabieg na odrostach, przeciągając rozjaśniacz na długość. Jeszcze bardziej wycieniowałam włosy. W wolnym czasie koleżanki kręciły mi włosy, prostowały, falowały lub modelowały i suszyły. Kilka razy w tygodniu moje włosy spotykały się z tapirowaniem i bardzo wysokimi temperaturami dochodzącymi do 220'C (nie licząc prostowania w domu)

   

   Mając najjaśniejszy kolor włosów w klasie mogłam sobie pozwolić na próby różnych kolorów i pasemek. Farbowałam grzywkę na różne kolory świata; najczęściej róże, fiolety, niebieskie i różne brązy (nie miałam tylko zielonego) Gdy tylko kolor mi się nudził, kładłam rozjaśniacz i miałam znowu blond.


 Używałam wtedy salonowych kosmetyków, ale stan włosów wcale się nie poprawiał. Z włosów za biust zostało mi siano do ramion. Wcale nie chciały się rozczesać nawet po masce, były szorstkie, kruche, spuszone, ciągnęły się jak guma.

Został mi jeszcze rok nauki w  czteroletnim technikum, wiedziałam, że jeśli nie wezmę się za włosy to szkołę skończę jako łysa fryzjerka. Zaczęłam szukać porad w internecie. Kupiłam łagodny szampon, kilka dobrych odżywek i masek, a przede wszystkim zaczęłam olejować włosy. Podcięłam je i już na zawsze pożegnałam się z rozjaśniaczem i prostownicą.




 Założyłam bloga i dałam sobie rok na odrośnięcie włosów.

 Po roku zapuszczania i pielęgnacji włosy nadal wyglądały koszmarnie.
 Zdecydowałam się na całkowite pozbycie się siana. Obcięłam wlosy na prosto. O wiele lepiej sprawdzała mi się juz pielęgnacja, widziałam dużą poprawę w kondycji...


 ...ale nagle naszło mnie na farbowanie. Wybrałam brąz lecz okazał się za ciemny i postanowiłam coś z tym zrobić.


 Wykonałam kąpiel rozjaśniającą i zdałam sobie sprawę, że rok zapuszczania naturalnego koloru włosów poszedł się... bujać. :/

 Zrobiłam rachunek sumienia i obiecałam sobie, że nigdy więcej nie nałożę na włosy żadnej farby. Rozpoczęłam zapuszczanie od nowa. Już raz mi się udało, więc dam radę i tym razem :)



 Włosy powoli zaczęły odrastać. Strzyżenie na prosto bardzo ułatwiło mi pielęgnację końcówek. Chociaż włosy były poddane farbowaniu i kąpieli rozjaśniającej to nie wyglądały aż tak źle. Regularnie stosowałam oleje, maski i podcinałam co około 3 miesiące.

 Około 4 miesiące zapuszczania naturalnego koloru włosów


 Czerwiec 2015r. zakręcone metodą na opaskę

Moja miłość do kolorowych włosów  chyba nigdy nie wygaśnie, ale jeśli już na to się decyduję to wybieram tylko pianki koloryzujące półtrwałe.


 Wrzesień 2015r.
Tutaj już kolor pianki wyblaknięty, ale widać jak urosły i poprawiła się ich kondycja.



 Zaczęłam sama przycinać końcówki i z prostego kształtu cięcia przeszłam na delikatne u.


Niżej zdjęcie włosów równo po roku zapuszczania naturalków. Jestem zadowolona z obecnej kondycji. Może dla kogoś nie ma w tej historii niczego nadzwyczajnego, ale nikt za mnie tego wszystkiego nie przeszedł i nie jest w stanie tego ocenić. Dwa lata pielęgnacji to dużo, w tym dwa powroty do naturalnego koloru włosów...


Listopad 2015r







Moja pielęgnacja.(wypisałam tylko moje ulubione kosmetyki)

Szampony:

- Family z biedronki pokrzywowy (z sls)
- Szampony Alterra
- Pantene aqua light
- suchy szampon Batiste lub zielony biedronkowy Dry shampoo

 Maski:

- Dolce Anti Age żółta
- Vital Derm arganowa
-Labell color
- Loreal Elseve total repair 5- biała

Odżywki:

-Living Proof szara
- Garnier Ultra Doux z olejkiem z awokado i karite
- Balsam Ms Potters aloesowy

Serum na końcówki:

- Isana proffesional

Oleje:

- Amla do włosów ciemnych
- Yves Rocher
- lniany

Inne: gliceryna, skrobia ziemniaczana, nafta kosmetyczna, kremowanie Isana z mocznikiem, peeling cukrowy lub kawowy raz w tygodniu, wcierka Jantar lub Seboradin









8 komentarzy:

  1. Jestem zachwycona przemianą Twoich włosów. Faktycznie dałaś im ostro popalić, ale teraz wyglądają super i tak trzymaj, bo warto. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Super przemiana! Obecny kolor jest naprawdę piękny:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazwyczaj tak jest, że najpierw musimy zmasakrować swoje włosy, żeby zmądrzeć i zacząć dbać o nie właściwie (skąd ja to znam...) :p Nie obraź się, ale nie poszłabym do fryzjerki, która miałaby na głowie takie siano jak Ty kiedyś (dosłownie chodząca antyreklama usług). Co innego stan obecny, 2 lata pielęgnacji nie poszły na marne, efekt jest super! :) Gratuluję wytrwałości, bo widać, że kosztowało Cię to sporo wytrwałości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię w kwestii wyboru fryzjera :D w końcu to osoba ktora powinna reprezentować zdrowie włosów :)

      Usuń
  4. Ile masz centymetrów w obwodzie kucyka?
    Abrakadabra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam 7 cm w kucyku. Niestety nigdy nie dorobię się dziewięciu z moimi kudełkami :)

      Usuń

Hej! Każdy komentarz sprawia mi wielką radość . Reklama jest zbędna, ponieważ odwiedzam wszystkich komentujących i obserwujących. :)